SERIA O FLORCE – WYDAWNICTWO BAJKA

Cztery tomy z przygodami „Florki” nie tylko pięknie wyglądają, ale też doskonale się czytają. W dzisiejszym wpisie będzie wszystko. I o książkach, i o tym czemu podczas pierwszego spotkania Florentyna prawie doprowadziła mnie do łez rozpaczy (naprawdę ryczałam, ale nieoficjalnie „do wewnątrz”), jak to się stało, że u mojego nastolatka w pokoju wisi wielki plakat z tej serii książek i co główna adresatka Florki, siedmioletnia Klara, myśli o autorce, Roksanie Jędrzejewskiej-Wróbel.

To może zacznijmy od pierwszego spotkania. Książkę poleciła nam koleżanka, mama, która czytała Florkę swojej rok starszej od Klary córeczce. Córeczka zachwycona. Inne dzieci też.  Wszyscy kochają Florkę. No to rzuciłam się na nią i przeczytałam prawie czteroletniej Klarze spory kawałek. Słuchała, nagle powiedziała, że ją nudzi i sobie poszła. Nie pozwoliła mi wrócić do tej książki ani następnego dnia, ani za tydzień, ani później. Oficjalnie się z tym pogodziłam się, ale wewnętrznie długo rozpaczałam – a co jeśli Klara nie pokocha książek?? Przecież ta Florka jest naprawdę fajna!

zabawkator_florka_5

Skoro już wiecie, jakie były początki tej znajomości, to teraz pokażę Wam plakat, który wisi w naszym domu, w pokoju u… nastolatka. Aleksy dostał kiedyś taką wielką kolorowankę z wydawnictwa, nie z książkami o Florce, tylko z innymi do recenzji. I dał go Klarze. To było już wtedy, kiedy Kla już Florentynę lubiła. Strasznie ucieszyła się z plakatu, pracowicie – jak na przeciwniczkę kolorowania – go pokolorowała, dokleiła coś nawet i postanowiła dać Aleksemu ten prezent na urodziny.

Gnałam za nią, żeby uprzedzić syna, by prezent przyjął a potem coś z nim zrobimy, w domyśle: ukryjemy. Tymczasem Aleksy plakat przyjął, młodszą siostrę wyściskał i powiesił jej dzieło centralnie na ścianie. Bardzo byłam ciekawa jak zareagują koledzy, którzy mieli wpaść do niego za kilka godzin. Przyszli. Weszli. Zła matka zaczajona podgląda z korytarza.

„Stary, ale o co chodzi z tym rysunkiem?” – w sumie innej reakcji się nie spodziewałam, dopiero co wisiała tu wielka antyrama z bohaterami jakiejś krwawej gry. „Dostałem od siostry na urodziny” odpowiedział stanowczo Aleksy, a reszta watahy (średnia wzrostu 180 cm) pokiwała głowami w stylu „Aaaaa, to wszystko jasne”. Więcej tematu nie było. Plakat wisi pół roku, a ja sobie myślę, że tacy fajni ci dzisiejsi nastolatkowie.

zabawkator_florka_2

Klara polubiła Florentynę chyba jako prawie sześciolatka. Sama znalazła w bibliotece pierwszą część i poprosiła o czytanie, bo w przedszkolu widziała bajkę animowaną. Teraz, w pierwszej klasie, dostała cztery tomy na własność i wykorzystuje je do codziennego czytania w ramach szkolnej akcji dla pierwszaków „czytamy na głos codziennie”. Dziś skończyła drugi tom. O serii i jej autorce serii mówi tak:

Florentyna ma prawdziwe przygody. Prawdziwe, to znaczy nie takie wymyślone, tylko takie jak każdy może mieć na co dzień. Czasami wydaje mi się, że nie ma najlepszych pomysłów i coś niemądrego robi, ale potem sobie myślę, że każdy dzieciak tak ma w przedszkolu. I to jest pocieszające. Czasem bardzo mnie rozśmiesza. I ciekawi mnie co u niej się wydarzy. Czytam dwa rozdziały dziennie bo dla mnie to dużo na głos.

Myślę, że pani, które to pisze, jak była mała to miała właśnie takie sprawy. A może była Florką? Tylko pomyślała, że nikt nie będzie czytał o dziewczynce, więc żeby było ciekawiej zamieniła ją w ryjówkę? Moim zdaniem to bardzo ciekawe. Takie sprawy prawdziwe zawsze ciekawią. Lubię Florkę bardzo. Rysunki też. Wygląda na nich trochę jak świnka”.

zabawkator_florka_1

Tyle z „życia” książki w naszej rodzinie, pora przedstawić Florkę.

Florka to ryjówka, bohaterka czterech części serii autorstwa Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel, zilustrowanej przez Jonę Jung, a wydanej przez wydawnictwo Bajka. Kolejne tytuły to: „Florka z pamiętnika ryjówki”, „Florka listy do Józefiny”, „Florka listy do babci” i nowość „Florka i mejle do Klemensa”. 

Tomy mają taką samą objętość – 53 strony i ten sam format ok. 20,5×20,5 cm. Są wydane w twardych oprawach, mają piękne, materiałowe grzbiety z nadrukami i przyjemną kolorystykę – tytuł każdej części jest w tym samym kolorze co obicie grzbietu, drobiazg, ale wygląda bardzo elegancko.

Wszystkie części są napisane z perspektywy Florki, która pod postacią pamiętnika, wymiany listów, czy korespondencji mejlowej opowiada adresatom, a przy okazji czytelnikom, o swoim codziennym życiu. To pozwala dziecku bardzo osobiście odbierać ton książki – nie mamy tu narratora, czy dorosłego, który obserwuje główną bohaterkę i opowiada nam co się u niej dzieje. O wszystkim dowiadujemy się od małej Florentyny. Myślę, że dzięki temu dla Klary czytanie tej serii jest trochę jak spotkanie z koleżanką – może równolatką, może trochę młodszą. Koleżanką, która opowiada co u niej się dzieje i pozwala porównać, przemyśleć i oswoić bardzo różne wydarzenia z życia dzieci.

Na przykład w czwartej, najnowszej części „Florka i mejle do Klemensa”, bardzo ładnie wprowadzony został temat szpitala. Zresztą wszystkie tematy pani Roksana Jędrzejewska-Wróbel wprowadza w sposób, który na własny użytek nazywam „nienarzucający się”, bez wzbudzania wielkich emocji, napięcia. Autorka pozawala dziecku samemu dojść do tego, co czuje w obliczu kolejnych przygód Florki.

Całą serię, ze względu na treść, język i stronę graficzną, polecam do codziennego czytania. Również samodzielnego. Może jeszcze o tym nie myśleliście, ale przychodzi taki moment, kiedy dziecko zaczyna czytać samo, a my nie zawsze mamy czas, czy okazję, by omawiać z nim każdy rozdział, akcję, bohaterów. I wtedy okazuje się, że nie każda książka nadaje się do takiego zostawienia z nią malucha bez możliwości rozmowy, naszego komentarza, czy zadania paru pytań. Przerabiałam ten moment z Aleksym, teraz na drogę samodzielnego czytelnictwa wkracza Klara. I mogę uczciwie powiedzieć, że Florka jest książką z którą możecie zostawić dziecko całkowicie „sam na sam”, jeśli zachodzi taka konieczność.

Poniżej możecie zobaczyć środek tomu pierwszego, „Z pamiętnika Ryjówki”, żeby sprawdzić czy podobają się Wam ilustracje. Mnie bardzo. Cenię je za spokój, ciepło, uśmiech przy jednoczesnym braku przesłodzenia.

zabawkator_florka_3

zabawkator_florka_6

zabawkator_florka_7

zabawkator_florka_8

zabawkator_florka_9

zabawkator_florka_11

zabawkator_florka_12

zabawkator_florka_13

zabawkator_florka_14

zabawkator_florka_15

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Website