NIEBIESKA KAPTURKA

Coś nowego, coś nietypowego, coś zabawnego, coś z dystansem, coś z uroczą okładką. Pod ten opis można podciągnąć kilka ostatnich nowości książkowych. Ale jak dodam „coś dosko” i „coś bez ryfy” to już będzie wiadomo, że chodzi o „Niebieską Kapturkę”. Myślałam, że będzie to komiks, jest książka obrazkowa. Myślałam, że skoncentruję się na analizie slangu młodzieżowego i czy warto poznawać z nim maluchy, ale podczas czytania zwyczajnie o tym zapomniałam. Myślałam, że będzie to międzypokoleniowy słownik. A jest książka do pokazania czytelnikom jak się bawić. Pomysłem, konwencją, opowieścią. 

WIEK: 8+ (5+ według polecenia wydawnictwa)
CENA: 29,90
DLA KOGO: podstawówka+
OCENA: zdecydowanie polecam

„Niebieska Kapturka” Bartosz Sztybor, Piotr Nowacki, Łukasz Mazur, Wydawnictwo Thaska, format 21,5×18,5 cm, stron 64, półtwarda oprawa.

zabawkator_niebieska_kapturka_2

Niebieska Kapturka ma zrobić zakupy dla babci, która dzierga sobie kieckę na balety i jednocześnie ma filunek na podwórze. Do sklepu idzie się przez las, w którym dziewczynka spotyka wilka. Ten obczaja ją od stóp do głów. Rozmawiają miło, lecz pojawia się leśniczy przed którym wilk kitra się w krzakach. Niebieska Kapturka idzie do sklepu, a wilk – jak to powinno się wydarzyć – podstępem wbija do babci na kwadrat. Nie, wcale nie po to, żeby ją zjeść. Potem wydarzenia toczą się błyskawicznie, ale w nie do końca spodziewanym przez czytelników kierunku.

I dobrze. Bo zdecydowanie nie lubię unowocześniania starych opowieści. To się udaje raz na 100 przypadków, a autorzy naprawdę muszą mieć dobry pomysł. Tak jak w przypadku „Niebieskiej Kapturki”. Można prawie powiedzieć, że to zupełnie inna bajka. Ale jednak nie. Postacie i główne punkty akcji są takie same.

Co więc mamy innego? Czemu mielibyśmy sięgać po „Niebieską Kapturkę”?

Język. Autorzy wykorzystali opowieść do zapoznania czytelnika z młodzieżowym slangiem. Ale też do opowiedzenia historii starszym dzieciakom i młodzieży w ich slangu. Że nie znacie młodzieży, która tak mówi? No ja też nie trafiłam, ale na tym właśnie polega slang – jedni się nim posługują, inni nie, albo tylko w niewielkim stopniu wybierając niektóre powiedzonka. Na końcu książki znajdziemy słowniczek, z którego my z Klarą musiałyśmy korzystać prawie cały czas, bo choć większość słów „zakumałam” intuicyjnie, to wolałam się upewnić.

Możliwe, że powinnam odnieść się do łamania stereotypów i wymowy symbolicznej – oto dziewczynka w końcu jest nazywana „Katurką” nie „Kapturkiem”, zmieniła barwę na niebieską (ma być czerwona tylko dlatego, że  wszyscy od niej tego oczekują?), no i w dodatku dba o zwierzęta (ratuje wilka). Ale tak naprawdę uważam, że to mało ważne w tej opowieści. Czy raczej jest ważne dla dorosłych, którzy muszą się zawsze czegoś doszukiwać. Dzieciom wystarczy dobra opowieść i tradycyjny morał, że warto być sobą i żyć tak, jak się chce.

Ilustracje? Okładka jest tak cudowna, a postać Niebieskiej Kapturki w niemowlęcym kombinezonie tak urocza, że trudno się nie uśmiechać do każdej, kolejnej strony. Lubimy bardzo.

Co jeszcze? Spodobała nam się hip hopowa melodyjność tekstu. Zabawnie się to czyta na głos, naprawdę trudno powstrzymać się od charakterystycznego podśpiewywania:
„Niebieski to mój kolor, a kaptur to mój znak! Szanuję dobrą nutę i rymy sklejać tak!
Ostatnio z jednym typem była niezła muka; w tej książce o tym piszą – serio, gruba sztuka!

Książkę spokojnie można czytać z pięciolatkami. Choć patrząc po reakcjach w naszym domu (7 i 15 lat), to polecałabym raczej dla starszych, które docenią dowcip i „zakumają” slang.

zabawkator_niebieska_kapturka_3

zabawkator_niebieska_kapturka_4

zabawkator_niebieska_kapturka_5

zabawkator_niebieska_kapturka_6

zabawkator_niebieska_kapturka_7

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Website