ŚWIERSZCZYK – SNOBUJMY SIĘ NA CZYTANIE MAGAZYNÓW DLA DZIECI

A co to za straszny tytuł? Mamy uczyć dzieci snobizmu? Tak, bo wtedy będzie szansa, że właśnie ten rodzaj snobizmu, zaowocuje za 20 lat, kiedy gazety będą czytać tylko elity. Wychowując małych czytelników często zapominamy o tym, że poza książkami są jeszcze magazyny. Nie ma nic przyjemniejszego niż nabycie nawyku czytania SWOJEJ gazety. Pamiętam, że jako dziecko regularnie stawałam w kolejce do kiosku po pisemka, po niebieski pasek i plakaty ze „Świata Młodych”. Mój syn kupuje swój magazyn od kilku lat. Teraz uczę tego córkę. Ona czeka na swój tytuł przynoszony przez listonosza. To jak, czytaliście „Świerszczyk”?

Rynek prasy bardzo się zmienia, wiem, bo pracuję na nim od 22 lat. Tytułów niby więcej, ale czytamy ich mniej. I będziemy czytać jeszcze i jeszcze mniej. Nie wierzę w to, że prasa drukowana zniknie całkowicie, ale jestem przekonana, że za dekadę, dwie, czytanie magazynów będzie zjawiskiem rzadkim. Bo drukowanych gazet będzie bardzo mało. Kupowanie papierowych gazet, jak i książek, w pewnym momencie stanie się snobizmem dla hobbystów. I nie dlatego, bo jesteśmy zepsuci cywilizacją i nie chcemy czytać – to konsekwencja cyfryzacji. Wszystko, od informacji po książki, mamy teraz dostępne od ręki w wirtualnym świecie, w jednym, małym urządzeniu. Co za wygoda, szybkość i oszczędność. Litery i obrazy na papierze przestają być koniecznością, one stają się PRZYJEMNOŚCIĄ samą w sobie, jak picie kawy i jedzenie ciasta wiśnie w marcepanie. I właśnie tę przyjemność warto pokazać dzieciom, kiedy jeszcze jest na to czas.

Mała podpowiedź – jeśli zamawiacie dla dziecka prenumeratę, niech przychodzi do domu na jego imię, maluch będzie mógł odbierać przesyłkę dla siebie, co za emocje!

CZEMU AKURAT „ŚWIERSZCZYK”?

Mogłabym napisać: bo właściwie nie ma innych magazynów dla dzieci w tym wieku (pierwsze klasy podstawówki, ostatnie grupy przedszkolne). Ale byłoby to niesprawiedliwe, bo nawet gdyby był wybór „Świerszczyk” zasługuje na uwagę.

Przede wszystkim jest robiony przez dobrych, bardzo dobrych i wybitnych autorów. Zaangażowanych redaktorów (aktualną naczelną jest Małgorzata Węgrzecka), oraz mistrzów słowa i kreski. Ten magazyn, to nie tanie przedruki z zagranicznych gazetek, ani dziwne twory w całości robione przez pana Krzysia przy pomocy programu do grafiki. Tu spotkamy najlepsze polskie nazwiska. Znamy je z nagradzanych książek dla dzieci, a jeśli jeszcze nie znamy, to z pewnością niedługo poznamy, bo „Świerszczyk” jest często wylęgarnią młodych talentów.

Tak więc mamy w „Świerszczyku” dobre, bezpieczne, wartościowe treści i takie same ilustracje. Jest to gazeta, którą w całości można zostawić do przeczytania dziecku. Co to znaczy? To znaczy, że jeśli nie będziemy mieli czasu przeczytać magazynu z dzieckiem, czy choć go przejrzeć, możemy ufać, że nie zostanie ono narażone na żadne szkodliwe słowa i obrazy. Druga sprawa, że treści są idealnie dopasowane do wieku odbiorców – zarówno opowieści, wiersze, jak i rebusy, zabawy, zadania do wykonania.

PONAD 70 LAT HISTORII

Kolejnym punktem przemawiającym za „Świerszczykiem” jest jego wiek. Przyłączając się do czytelników magazynu, dziecko staje się częścią wspaniałej historii. Klarze bardzo podoba się to, że tę samą gazetę czytali jej babcia, jej mama i jej brat. Wiecie, że „Świerszczyk” wychodzi od 1 maja 1945 roku? Pierwszy numer ukazał się w Łodzi. Grający za kominem świerszcz miał być symbolem tego, co wiele dzieci utraciło w wojnie – rodzinnego domu. Okładkę pierwszego numeru namalował sam Jan Marcin Szancer. „Świerszczyk” ma ponad 70 lat! Jest jak najwspanialszy dziadek opowiadający mądre bajki.

CO ZNAJDZIECIE W DZISIEJSZYM ŚWIERSZCZYKU?

W tym roku magazyn znowu się zmienił. Ma więcej stron i nowe rubryki. Zostały też te, do których czytelnicy zdążyli się przywiązać. Pismo ma format A4 i 34 strony. Największą nowością jest ŚWIERSZCZYKOWY KLUB KSIĄŻKOWY – proczytelniczy projekt, motywujący dzieci do czytania: klubowa rubryka oraz kartonową wszywkę z obrazkami do gry i czytelniczymi motywatorami. W kolejnych numerach będą publikowane następne książkowe gry i zabawy i najróżniejsze „medale”, nagradzające czytelnicze sukcesy. Tę z najbliższego numeru możecie zobaczyć na zdjęciach poniżej. Dla mnie najlepszą wiadomością jest pojawienie się wśród ilustratorów Karola Kalinowskiego – tak, tego od „Łaumy” i „Kościska”! Ach!

Tutaj znajdziecie stronę internetową ŚWIERSZCZYK. MAGAZYN DLA DZIECI, a tu na Facebook’u ŚWIERSZCZYK FB.  Prenumeratę można zamówić pod mailem prenumerata@nowaera.pl. A teraz możecie zobaczyć okładkę i Świerszczykowy Klub Książkowy, z numeru, który ukaże się już jutro:

RADA CZYTAJĄCYCH WIEDŹM

I jeszcze jedna sprawa związana ze „Świerszczykiem”. W tym miesiącu zostałam zaproszona na spotkanie świerszczykowe, na którym powstała Rada Czytających Wiedźm mająca jednoczyć siły w promowaniu czytelnictwa. Jeszcze nie mogę Was zaprosić na fanpage, ale dam znać jak tylko zacznie działać – warto zaglądać, bo do projektu dołączyło wiele bloginiek związanych z książkami dla dzieci. Część z nich miałam okazję poznać na spotkaniu. Między innymi cudowny zespół Strefy Psotnika w ludzkiej i owadziej osobie.
Psotnika (właściwie oba Psotniki) ściskam ja, Ania Oka, takie mam przyjemności z blogowania!

Ania_Oka_Strefa_Psotnika

 

4 komentarze do “ŚWIERSZCZYK – SNOBUJMY SIĘ NA CZYTANIE MAGAZYNÓW DLA DZIECI

  1. Jako dziecko czytałam Świerszczyka 🙂
    Teraz zaczynamy przygodę ze Świerszczykiem i moimi dzieciakami (4 i 5 lat )
    Pozdrawiam ciepło!

  2. Cześć!
    Ja chciałabym napisać że czytam Świerszczyka i jest naprawdę fajny!!!:)

  3. Zakupiłam ostatnio „Świerszczyka”, zobaczymy, jak się spodoba moim synom (3 i 4 lata) 🙂 Przetestowane mamy już też dwa inne czasopisma, „Akademia Malucha” i „Abecadło” wyd. Aksjomat, oba moim zdaniem warte polecenia.

    Ze swojego dzieciństwa pamiętam z kolei „Pentliczka” (o ile nie pomyliłam tytułu) i dzień, w którym całą naszą kolekcję zawiozłam z mamą i siostrą do skupu makulatury. Ach, jak żałuję tego dnia! Jak i tego, w którym pozbyłam się wszystkich „Kaczorów Donaldów”, a najstarsze numery miałam z 1993 i 1994 roku, do dziś niektóre komiksy byłabym w stanie odtworzyć z pamięci…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Website