KSIĄŻKI O DORASTANIU DLA CHŁOPCÓW I DZIEWCZYN – TSATSIKI

Nie dajcie się mi zwieść – przede wszystkim jest to doskonała, porywająca seria o bardzo ciekawym życiu chłopca noszącego imię na cześć ulubionej potrawy jego Mamy. O przyjaźni, podróżach, pojawieniu się młodszej siostry, perypetiach szkolnych, Grecji, Szwecji i życiu w patchworkowej rodzinie. Jest dużo humoru, ale też emocji. Przy tak dobrych powieściach musiałam skorzystać z okazji – dziś z Klarą i Aleksym opowiemy o tym, dlaczego warto wspólnie czytać książki o dorastaniu.

Książki o dorastaniu, seria Tsatsiki, Ania Oka, Zabawkator.pl

 

DLACZEGO POWINNIŚMY CZYTAĆ Z DZIEĆMI KSIĄŻKI O DORASTANIU?

Na głos. Bo nie napisałam w tytule, że NA GŁOS, RAZEM. Powiecie: phi, też wyzwanie – codziennie czytamy dzieciom na głos. Wiem. Jednak czytanie (na przykład w samochodzie) rodzinnie, na głos, ośmiolatce, nastolatkowi i Tacie Michałowi o całowaniu (tak, z języczkiem też), owłosieniu łonowym, rozważaniu trzymania dziewczyny za pierś i zachowaniu przy tym głośnym czytaniu: a) neutralnego tonu, b) kamiennej twarzy jest pewnym wyzwaniem. A przerabiam to drugi raz.

JAKIE KORZYŚCI PRZYNOSI TO RODZICOM? Wspólne głośne czytanie o sprawach związanych z dorastaniem to dla nas doskonały sprawdzian tego, jak poradzimy sobie / jak już sobie radzimy z tego rodzaju rozmowami z własnym dzieckiem. Czy są dla nas naturalne? Czy coś nas krępuje? Czy mamy syndrom moje-dziecko-jest-na-to-za-małe-NA-ZAWSZE? Czy znamy odpowiednie słownictwo do rozmów z dzieckiem? Czy mamy pełną, aktualną wiedzę do takich dyskusji – dorastanie to też biologia, w ciele zachodzą konkretne procesy, o których warto jak najwięcej wiedzieć. Musimy być przygotowani na to, że dziecko może zadawać tematyczne pytania: „Mamo, tato, a jak to było u was? Czy też tak mieliście? Czy wszyscy tak mają? A dlaczego tak jest? Czy Magda spod szóstki też tak będzie miała?”.

To decydujący moment – jeśli dziecko wyczuje nasze skrępowanie, niepewność, może uznać temat za zawstydzający i nie chcieć do niego wracać w rozmowach z nami. A tego zdecydowanie nie chcemy.

JAKIE KORZYŚCI PRZYNOSI TO DZIECKU? Dziecko zdobywa wiedzę o tym, jak wygląda dorastanie u innych, czego może się spodziewać. Ale po co czytać rodzinnie, przecież równie dobrze może sobie czytać samo? Może. Ale przy głośnym czytaniu dostanie coś, co jest nie do przecenienia na całe życie. Pewność, że może z rodzicami rozmawiać o wszystkim. Że każdy temat w rodzinie jest naturalny, ważny, ciekawy. Że może UFAĆ RODZICOM i zawsze do nich przyjść z pytaniami, problemami, lękami, radościami dorastania. A oni – z kamienną twarzą, bez oceniania (pamiętajcie) – wesprą dziecko swoją wiedzą, doświadczeniami lub wspólnie poszukają rozwiązania.

JAKIE KORZYŚCI PRZYNOSI TO RODZINIE? Poza budowaniem zaufania, które jest podwaliną pod każdą poważną czy trudną rozmowę, rodzina określa swoją nomenklaturę dla pojęć pojawiających się w okresie dojrzewania. To kluczowe. Jeśli dziecko ma przyjść do nas i powiedzieć o nurtującej je sprawie, musi znać odpowiednie słownictwo, żeby czuło się komfortowo, mówiąc rodzicom nawet o bardzo intymnych sprawach. Nie będę teraz się nad tym rozpisywać, bo zaplanowałam cały live na ten temat.

Jak widzicie, znowu okazuje się, że bez książek ani rusz, zwłaszcza w kluczowych momentach naszego rodzicielstwa.

Książki dla chłopców, Ania Oka

 

O CZYM JEST SERIA?

Przygody Tsatsikiego napisała Moni Nilsson, a ilustracje okładkowe przygotowała Pija Lindenbaum. W tomach 1–5 znajdziecie też symboliczne rysunki jej autorstwa. Tom szósty to lity tekst. W Polsce serię wydają niezawodne Zakamarki. Książki mają format 15,5 × 20,5 cm i są wydawane w twardych oprawach. 

Tstatsikiego poznajemy w pierwszej klasie, którą rozpoczyna jako siedmiolatek. Chłopiec mieszka w Sztokholmie z mamą nazywaną pieszczotliwie „Mamuśka” (nigdy się do tego określenia nie przekonam). Mama jest artystką, a konkretnie ma swój zespół i marzy o nagraniu płyty. Wychowuje syna samodzielnie, opowiadając mu o jego „tacie poławiaczu ośmiornic”. Tak wygląda sytuacja wyjściowa.

A potem dzieje się WSZYSTKO. Tsatsiki chodzi do szkoły, nawiązuje przyjaźnie, zwłaszcza z Perem Hammarem, do którego od razu możecie się przyzwyczaić, bo zostaje na stałe. Tsatsiki odkrywa swoje kolejne zainteresowania, walczy o poznanie taty, ma okazję porównać życie w Szwecji i Grecji, zakochać się, odkochać, znowu zakochać, odnaleźć się w rodzinie patchworkowej oraz jako starszy brat.

Od pierwszej do szóstej części mija 5 lat. Właśnie w szóstej części Moni Nilsson postanawia bardziej umocować bohatera we współczesności. Pojawia się więc vlogowanie, poznawanie dziewczyn przez „apki” czyli aplikacje, ale też poważne tematy jak kryzys gospodarczy.

Książki o dorastaniu, Ania Oka, Zabawkator

 

DLA JAKIEGO WIEKU? ILE JEST CZĘŚCI?ILE JESZCZE BĘDZIE?
JAKA JEST KOLEJNOŚĆ?

Dla dzieci w jakim wieku jest seria? Tym razem nie będę spierała się z wydawcą, który pięć pierwszych tomów poleca od lat 6. To idealny wiek na przyjaźń z Tsatsikim. Wyrobiony pięcioletni czytelnik też będzie zainteresowany, ale dopiero 6–7 latek w pełni skorzysta z treści serii.

Szósty tom Zakamarki polecają od 9 roku życia. I tu tak naprawdę mamy dwie drogi. Pierwsza – jeśli dziecko przeczytało pięć poprzednich tomów, oswajało się z tematyką dorastania, rozmawiało z rodzicami, to nie ma powodu, żeby nie przeczytało tomu szóstego wcześniej. Ale jeśli nie zna Tsatsikiego i rodzice jeszcze nie wprowadzili czytelnika w tematy dorastania, to można poczekać do tych rekomendowanych 9 lat.

Najlepszym rozwiązaniem będzie jednak, gdy wy sami, rodzice, przeczytacie najpierw książkę i zdecydujecie, czy podsunąć ją dziecku. Nie zwlekajcie jednak przesadnie, dorastania nie powstrzymacie.

Moni Nilsson napisała 5 części serii o Tsatsikim. Zaczęła w 1995 roku, skończyła sześć lat później w 2001. Co więc robi tu tom szósty? Podróbka? Ktoś się podszywa? Nie. Po 14 latach przerwy i – jak przypuszczam – tysiącach listów od fanów pani Nilsson postanowiła napisać jeszcze TRZY NOWE TOMY. Pierwszy z nich to właśnie „Tsatsiki i Per”, a kolejne mają się pojawić w przyszłym roku i za dwa lata. Mało? No wiecie, zawsze możemy zorganizować NACISKI na pisarkę.

KOLEJNOŚĆ CZYTANIA (jak na zdjęciu):
„Tsatsiki i Mamuśka” (1995), „Tsatsiki i Tata Poławiacz Ośmiornic” (1996), „Tylko Tsatsiki” (1997), „Tsatsiki i miłość (1999), „Tsatsiki i Retzina” (2001), „Tsatsiki i Per” (2015).

Kiedy zapytałam panią z Zakamarków, czy można przeczytać tylko najnowszy, szósty tom serii, odpowiedziała, że nie. Potem przeczytałam na okładce, że można, bo szósty tom jest oddzielną książką. Można więc czy nie można czytać samą szóstkę? Absolutnie nie. Zbyt wiele stracicie.

 

Seria o dorastaniu dla dzieci, Tsatsiki, Ania Oka

 

JAK KSIĄŻKI O DORASTANIU PODOBAŁY SIĘ OŚMIOLATCE, JAK NASTOLATKOWI?

Uwielbiam wakacje, wyjazdy, wolny czas, bo kiedy w takie dni czytam na głos, słucha tego cała rodzina. Razem jedziemy autem, siedzimy na plaży, na tarasie, czasem mamy jeden pokój, a jak dwa, to najczęściej jest to studio, więc jesteśmy ze sobą blisko, bliziutko. I mamy dla siebie czas. Wszyscy naraz.

Na takie dni wybieram tytuły, które zainteresują całą naszą czwórkę. Co do Tsatsikiego miałam wątpliwości, czy chłopcy dadzą się wciągnąć. Ale okazało się, że Tata Michał i Aleksy słuchali i zmieniali się ze mną przy czytaniu na głos. Obaj, tak jak Klara, zostali fanatycznymi fanami serii, do tego stopnia, że gdy przeczytali beze mnie część szóstego tomu, to Aleksy potem pilnował, żebym doczytała braki sama.

ALEKSY, nastolatek, autor bloga KSIĄŻKI NA CZACIE

Dlaczego, mimo że jestem nastolatkiem, dobrze bawiłem się przy Tsatsikim? Bo to najlepsze książki o dorastaniu dla chłopaków. Trochę jakbym patrzył wstecz, jak zabawnie było być młodszym. I moje dorastanie było podobne. Nie mówię, że miałem tatę poławiacza ośmiornic czy patchworkową rodzinę – te motywy są po to, bo urozmaicić akcję powieści, coś przecież musi się dziać ciekawego. Ale podobnie przechodziłem ten wiek co Tsiatsiki. Było ZWYCZAJNIE. I to w tej książce jest najważniejsze. Nie ma dramatyzowania, wszystko jest opisane jako coś naturalnego. Dzięki temu, kiedy czyta to mały chłopak czy dziewczyna, to mogą zobaczyć, że ich sprawy są normalne. Że można o tym pogadać z przyjaciółmi, rodzicami. W Tsatsikim są trudniejsze momenty, ale nikt nie robi z tego wielkiej sprawy, jak to niestety często ma miejsce w książkach dla dzieci i młodzieży. No i jest humor, dużo codziennego humoru. Tak jak u nas w domu. To jest najlepsze na trudne sytuacje.

KLARA, LAT 8

Seria jest tak fajna jak Dunia, a może fajniejsza? W Duni (RECEZNJA DUNI >> KLIK) dużo jest kłopotów i smutków z przyjaźnią i dorosłymi, w Tsatsikim jest więcej spraw dzieci. Tsatsiki ma bardzo ciekawe życie, rodziców w różnych miejscach, rodzi mu się mała siostra, ma najlepszego przyjaciela i pierwszą dziewczynę, a potem kolejną. Najbardziej lubię historie o nim i jego przyjacielu. Z Perem zawsze coś wymyślą – nie zawsze jest to coś grzecznego – i świetnie się bawią. Z dziewczynami Tsatsiki ma różnie, raz się z nimi całuje, to znowu ma złamane serce. Czekam na kolejne części, mam nadzieję, że będzie ich więcej niż dwie. Może nawet aż Tsatsiki będzie taki duży jak mój brat? Też napiszę kiedyś taką serię dla dziewczyn. Na razie piszę krótkie bajki, ale kiedyś napiszę takie duże książki jak Tsatsiki. Czy lubię książki o dorastaniu? Są najlepsze! Wiem, co może mnie czekać. A po czytaniu rodzice opowiadają śmieszne historie, jak to wyglądało u nich.

 

PRZEGLĄDARKA CEN DLA POSZCZEGÓLNYCH TYTUŁÓW – KOLEJNO
ceny okładkowe to 24,90– 29,90, w wyszukiwarce cen od 14,90 zł

 

4 komentarze do “KSIĄŻKI O DORASTANIU DLA CHŁOPCÓW I DZIEWCZYN – TSATSIKI

  1. No, to muszę kupić :). Syn starszy ma już 8 lat i zaczynam czuć, że się gdzieś tam zaczynamy rozmijać. Taka wspólna lektura to świetny pomysł!

  2. Fajnie czytać jak odbierają książkę dzieci 🙂 my przeczytaliśmy już serie 3 razy, teraz od razu rzuciłam się na ostatnią część, jednak zamierzam przeczytać całość raz jeszcze, albo i więcej 😀

    Ps. Tata Tsatsikiego jest poławiaczem ośmiornic 😛

  3. My wypożyczyliśmy właśnie z biblioteki w piątek pierwsze dwie części i bardzo chciałam je czytać córce na głos, ale zabrała i już prawie pierwszą część ma za sobą;) będę musiała nadrabiać zaległości indywidualnie:)

  4. Ach ten Tsatsiki! (-: Jeszcze go nie czytalam z moja Antosia (poczekam, az pojdzie do szkoly), na razie sama, dwa pierwsze tomy.
    Mowie YES! ksiazkom, w ktorym, ot tak, bez wielkiego halo pojawia sie siusiak (a do tego ta nagosc u taty!), zsiusianie sie osmiolatka do lozka bez podtekstu zlego dziecinstwa, i rozne takie zwykle „naturalia”.
    Mamuske i lubie i mam z nia co jakis czas problem. W pierwszej czesci Mamuska bije na podworku szkolnym starszego ucznia, ktory wrednie napastuje mlodszaki. Impuls Mamuski jak najbardziej rozumiem. Nie podoba mi sie jednak, ze w trakcie lektury bede musiala wskoczyc w role super-ego i uswiadomic Antoske, ze tak nie wolno. Ze zaden rodzic nie moze przyjsc do szkoly i pobic kogokolwiek. W szkole, w ktorej pracuje, Mamuska dostalaby za to zakaz wchodzenia na teren szkoly. Smutno mi, ze w szkole Tsatsikiego dyrektor to taki slepy fajtlapa – drze na mysl, jak bedzie w szkole mego dziecka. Wiem, ze moze byc dobrze a moze byc zle, ale chcialabym tez Antosi sprzedac wizje szkoly, gdzie nauczyciele interweniuja, gdy widza przemoc.
    No a w drugiej czesci mam problem ze scena, gdy Mamuska pozwala w nocy wskoczyc do siebie do lozka nie tylko Tsatsikiemu (bo z tym nie mam oczywiscie zadnego problemu!), ale i jego przyjacielowi Perowi. Ja wiem, Mamuska jest porzadnym, dobrym czlowiekiem, a lozko dzieciece zostalo zasikane, ale… Ale ja absolutnie nie chce, by rodzice przyjaciol mojego Dziecka brali je do siebie do lozka…! Bo to jest przywilej rodzicow. W moim rodzicielskim zamysle taka regula to profilaktyka, bo ja nie znam psychiki kazdego doroslego, ani moje dziecko nie zna. Memu dziecku nie chce tlumaczyc, ze tak naprawde chodzi o moj strach. Chcialabym wiec nie wprowadzac zamieszania: A bo Mamuska Tsatsikiego tak robi, to i na nocowance u przyjaciolki to jest OK.
    No i jeszcze mam osobisty problemik z przedstawianiem kobiecych owlosionych nog jako malpie (-; To dlatego, ze sama takie czesto mam, a-ha! Dla mojej Antoski taki widok to normalka, dla Tsatsikiego nie – OK, potrafie sie z tym pogodzic (-;
    Mysle, ze przeczytamy wspolnie Tsatsikiego, gdy Antosia pojdzie do szkoly. Byc moze zmanipuluje scene z lozkiem i „przeczytam”, ze Mamuska polozyla zasikanych, zziebnietych chlopcow do swego cieplego loza, a sama polozyla sie obok, na kanapie. I nie wiem jeszcze, czy dam rade pozostawic bez komentarza takich wyzwania jak to, ze kuzynka Tsatsikiego zmusza go do niebezpieczenstwa (mogli spasc ze skaly i sie roztrzaskac) a romantyczna Maria KAZE mu sie calowac, MIMO ze on tego nie chce. Wiec nie wiem, na ile nie „spieprze” lektury wtratami super-ego, ktorych wolalabym uniknac. Bo ja wcale nie jestem zwolenniczka „grzecznych ksiazek”, promise!
    Nie mam za to zadnych dylematow czytajac inna serie tej samej Moni Nilsson: „Przygody z Raju” o Zlatku i Bezie (poki co znam tomy 1, 2 i 4).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Website