PIĘĆ KSIĄŻEK DZIECIĘCYCH O LUDZKIM CIELE

Książek o ciele jest tyle, że zabierałam się cały dzień za ten pierwszy przegląd. Długo zastanawiałam się jakim kluczem wybrać kilka tytułów. Potem robiłyśmy fotografie z Klarą i tajemniczym gościem.

Postanowiłam wybrać książki, które jak najwierniej pokazują ludzkie ciało i jakie funkcje pełnią poszczególne części. Tym samym odrzuciłam wszystkie książki ciekawostkowe z odpowiedziami typu: dlaczego puszczamy bąki, oraz książki uświadamiające, czyli mówiące głównie o okresie dojrzewania. Nie znaczy to, że nigdy do tych tematów nie wrócę – nie chcę poruszać zbyt wielu kwestii naraz.

Ważnym kryterium była też przydatność książek – czy rzeczywiście dzieci chciały je przeglądać, czytać? Czy wykazywały zainteresowanie? Czy coś udało im się zapamiętać, itd.

Książek nie opisuję szczegółowo. Uznałam, że pokażę po kilka rozkładówek, to sami zobaczycie czy Wam pasują, czy nie. Fotografowałyśmy z Klarą (tak, dłuuuugie wooolne) stąd kościotrup wyciągnięty z szuflady prac przedszkolnych – wiem, że to dziwne, ale zabawa musiała być.

Przy okazji mam kilka wniosków. Po pierwsze zauważyłam, że u nas najbardziej z książek o człowieku – ciele, dojrzewaniu – sprawdzają się francuskie. Lekko, ale merytorycznie napisane. Dowodem jest fakt, że choć wcale tego nie planowałam, pierwsze trzy z pięciu polecanych przeze mnie dzisiaj tytułów to przekłady z francuskiego właśnie. Drugi ważny wniosek, to że z żadnej książki nie jestem zadowolona na sto procent. Żadna nie jest wystarczająco prosta, duża (ale pionowa, człowiek jest „pionowy” i to powinno naturalnie narzucać proporcje książki) i przejrzysta.

A to prowadzi mnie do prośby do Was – jeśli macie godne polecenia, lub ciekawy książki o ciele we własnych zbiorach (lub gdzieś je widzieliście) proszę, piszcie/linkujcie pod postem. Zbierzmy w jednym miejscu listę najlepszych tytułów z tej tematyki.

CIAŁO. MOJE MAŁE ENCYKLOPEDIE LAROUSSE’A Larousse Polska, ok. 13 zł

Jeszcze Aleksego, nieco poszarzała i zniszczona, ale ma już chyba 12 lat. Przez to również pierwsza książka Klary o ciele ludzkim. Proste, krótkie informacje, sporo światła na stronach, więc dziecko może się skoncentrować na tym, o czym czytamy. Nie rozprasza się milionem drobiazgów. Ilustracje nieskomplikowane, trochę zabawne. Fajna propozycja dla maluchów, ale dla starszych dzieci też – Klarze czytałam przedwczoraj – tyle, że w przypadku starszaków, cała książeczkę można spokojnie przeczytać na raz. Na końcu dwie strony o zapłodnieniu, do decyzji rodzica – czyta, czy pomija, wiem, że dla wielu osób jest to temat sporny.

zabawkator_ksiazki_o_ciele_dla_dzieci_2

zabawkator_ksiazki_o_ciele_dla_dzieci_7

zabawkator_ksiazki_o_ciele_dla_dzieci_8

zabawkator_ksiazki_o_ciele_dla_dzieci_9

zabawkator_ksiazki_o_ciele_dla_dzieci_10

ŚWIAT W OBRAZKACH. LUDZKIE CIAŁO wydawnictwo Olesiejuk, ok. 8 zł (miękka oprawa)

Moja faworytka. Nie tylko z powodu ceny (w twardej oprawie zapłacicie ok. 13 zł). Prosta i ciekawa. Podobnie jak w Ciele Larousse’a ilustracje są lekkie, przyjazne, ale prostsze i wyrazistsze. Jest też o wiele więcej przystępnie podanej treści. Jednocześnie książka nie jest przeciążona i na tym etapie zbierania informacji idealna dla Klary. Czytamy ją sobie przed snem, a jak coś nas bardziej zainteresuje, to zawsze można wrócić do tego następnego dnia i poszperać w innych książkach, rozebrać na części Ervina, zrobić prześwietlenie. Właściwie to nie tylko polecam tę książkę, ale inne tytuły z serii „Świat w obrazkach”. My mamy niewiele, ale te, które mamy są świetne. No i cena naprawdę konkurencyjna.

zabawkator_ksiazki_o_ciele_dla_dzieci_3

zabawkator_ksiazki_o_ciele_dla_dzieci_16

zabawkator_ksiazki_o_ciele_dla_dzieci_17

zabawkator_ksiazki_o_ciele_dla_dzieci_18

zabawkator_ksiazki_o_ciele_dla_dzieci_19

zabawkator_ksiazki_o_ciele_dla_dzieci_20

zabawkator_ksiazki_o_ciele_dla_dzieci_21

CIAŁO. OBRAZKOWA ENCYKLOPEDIA DLA DZIECI wydawnictwo Book House, ok. 17 zł

Podobna do poprzedniej, ale bardziej rozbudowana. Będzie świetna dla dzieci, które lubią książki bazujące na pytaniach „Dlaczego to, dlaczego tamto” – dokładnie tak jest przygotowana – dział, pytania „Dlaczego…” i krótkie odpowiedzi. Do tego ilustracje bardziej nastawione na rysunkowy dowcip niż samą informację. Czyli mamy połączenie książki o budowie człowieka z masą ciekawostek. Dobre połączenie. Polecam. Dzieciakom się podoba.

zabawkator_ksiazki_o_ciele_dla_dzieci_11

zabawkator_ksiazki_o_ciele_dla_dzieci_12

zabawkator_ksiazki_o_ciele_dla_dzieci_13

zabawkator_ksiazki_o_ciele_dla_dzieci_14

zabawkator_ksiazki_o_ciele_dla_dzieci_15

CIAŁO CZŁOWIEKA. TRÓJWYMIAROWA PODRÓŻ PO LUDZKIM ORGANIŹMIE wydawnictwo Debit, ok. 40 zł

Ładne wydanie, obrazki 3D rzeczywiście przydatne. Jasno pokazują schemat warstwy narządów i organów. Pomagają sobie wyobrazić przestrzennie omawiane tematy. Klarze podoba się okładka przy której poznała pojęcie oczodołów. Oraz oczywiście wysuwany paznokieć pokazując dwuletni wzrost bez obcinania. Moim zdaniem fajnym i prostym pomysłem są „warstwy” człowieka na pierwszej rozkładówce (u nas utrwalają wiedzę Klary o warstwach z puzzli warstwowych Ciało dziewczynki) . Zresztą jest jeszcze kilka fajnych rozwiązań, których nie widziałam w innych książkach, np. fragment pokazujący ruch kręgów w kręgosłupie. Jest kilka niejasności, czyli informacji niezbyt dobrze podanych, ale i tak mniej niż w innych tego typu książkach o ciele. Dlatego tę uważam, za jedną z lepszych.

zabawkator_ksiazki_o_ciele_dla_dzieci_5

zabawkator_ksiazki_o_ciele_dla_dzieci_22

zabawkator_ksiazki_o_ciele_dla_dzieci_23

zabawkator_ksiazki_o_ciele_dla_dzieci_24

LUDZKIE CIAŁO. AKTYWNA NAUKA wydawnictwo Wilga, ok. 80 zł, ale słabo dostępna

Książka ze światłem, dźwiękiem i rozkładanymi obrazkami. Taka trochę zabawka, ale co zrobić, kiedy faktycznie przyciąga uwagę. Klara miała chyba 2 latka a już upominała się o ten tytuł. Dlaczego? Bo na okładce jest bijące serce, które po naciśnięciu przycisku bije (słychać i widać lekki ruch), a pod spodem bicie to pokazuje świetlny kardiogram. Ale prawdziwy wabik na Kla znajduje się na pierwszej rozkładówce – wyskakuje z niej rozkładany bobas a w tle słychać płacz dziecka. Dalej mamy jeszcze kilka takich ilustracji 3D i sporo okienek. Ponieważ te dodatki przykuwają uwagę dzieci, można przy okazji przekazać im trochę informacji. U nas to się sprawdza. A co ciekawe, jeśli chodzi o baterie, to działają już ponad 3 lata.

zabawkator_ksiazki_o_ciele_dla_dzieci_6

zabawkator_ksiazki_o_ciele_dla_dzieci_25

zabawkator_ksiazki_o_ciele_dla_dzieci_26

zabawkator_ksiazki_o_ciele_dla_dzieci_27

10 komentarze do “PIĘĆ KSIĄŻEK DZIECIĘCYCH O LUDZKIM CIELE

  1. Zachęcająco wyglądają dwie pierwsze pozycje – Larousse i Olesiejuk, głównie ze względu na wiek mojej starszej córki (3,5 roku). Ostatnio na wyprzedaży w Realu kupiłam pięć książeczek w twardej oprawie z serii Olesiejuka „Świat w obrazkach”, każda za 9,90 za sztukę, więc grzechem było nie skorzystać z okazji:) Niestety, nie było dostępnego „Ciała”, w innym razie wzięłabym od razu. Ale za to mamy „Morze”, „Las”, „Góry”, „Przyroda” i… „Dzieje biblijne”. To naprawdę fajne książki, które są doskonałą bazą do dalszych poszukiwań. Np. „Morze” czytałyśmy z córką z Wikipedią pod ręką, bo byłyśmy ciekawe, jak się nazywają poszczególne gatunki rekinów, które były opisane grupowo jako „rekiny”. No i ogromnym plusem są kartonowe strony – nawet młodsze rodzeństwo może aktywnie uczestniczyć w lekturze;-)
    Co do trzeciej pokazanej propozycji mam mieszane uczucia. Nie lubię książek dla małych dzieci, w których jest dużo ramek i „dodatków”. Nie wiadomo jak czytać, żeby się nie wybić z rytmu, jak dla mnie to za dużo szczegółów na raz. A w Laroussie i Olesiejuku „narracja” prowadzona jest jednoliniowo:)

  2. Dopisuję i tutaj 🙂
    W naszej biblioteczce znajdują się: „Było sobie życie” wyd. Hippocampus oraz „Zjedz to sam” autorstwa p. Mizielińskich. Pierwsza z książek bazuje na znanym nam serialu, zawiera dużo kolorowych rysunków, krótkie opisy bardzo przystępne dla kilkulatka,ciekawostki i ważne informacje do zapamiętania oraz tzw. „złote myśli” w chmurkach. Poleciłabym ją wszystkim mamom, których dzieci interesuje nasze ciało, na pewno nie jest to książka na początek „drogi poznawczej” raczej jako dobre rozszerzenie bez bardzo trudnych informacji w porównaniu do drugiej książki, którą zaproponowałam. „Zjedz to sam” pokazuje czytelnikowi drogę pokarmu od buzi aż po kupę :). Znane małżeństwo zaproponowało bardzo kolorową i wartościową książkę, która na pewno przyda się w szkolę. Książka z bardzo dużą ilością informacji (nie tylko tych podstawowych) ale z całego gąszczu można wybrać to co potrzebne kilkulatkowi aby zaspokoić ciekawość.

  3. Zastanawia mnie dlaczego w książce dla dzieci ktoś cipkę i siusiaka nazywa narządami rodnymi? noga nazywa się noga, nie narząd ruchu 🙂 Szukam czegoś dla mojej córeczki o różnicach miedzy dziewczynkami i chłopcami… szukam dalej 🙂

    • Moze dlatego, że autor pozostawia tę kwestię rodzicom – rodzice różnie nazywają te części ciała i tak też uczą dzieci.

  4. Mam jedną z polecanych książek, kupioną kiedyś jako pierwszą brzegu a zajrzałem tu, bo szukałem czegoś co uchroni mnie prze frustracją jaką wywołała: CIAŁO. OBRAZKOWA ENCYKLOPEDIA DLA DZIECI wydawnictwo Book House. Po pierwszych trzech stronach sięgnąłem po ołówek, żeby poprawić kilka dostrzeżonych błędów. Po kolejnych trzech odłożyłem ołówek, bo nie starczało miejsca na poprawki. Pal sześć dlaczego ktoś z wiedzą sugerująca, że edukację biologiczną skończył w szkole podstawowej a później uzupełniał ją informacjami z gazet codziennych ośmiela się pisać książkę dla dzieci? Może we Francji biologia ludzkiego ciała funkcjonuje jakoś inaczej. Ale dlaczego wydawca nie weryfikuje materiału, który dostaje przed drukiem. Wiedza dla dzieci musi być uproszczona aby była łatwiej przyswajana ale to nie znaczy, że można informacje zmieniać jak się komu podoba! Spróbuję zdobyć pozostałe polecane książeczki ale zachęcam do krytycznej lektury. A „Encyklopedię” radzę omijać żeby później nie oduczać bzdur…

      • Pozwolę sobie na takie wypunktowanie błędów ( i to szybkie, oraz na podstawie tutejszych przykładów):
        KOŚCI – chrząstka na końcu tworzy staw, za wzrost odpowiada obszar przed końcem i nie tworzy nowej kości tylko wydłuża tą co mamy. Strzemiączko – żadne „kości ucha” (tym bardziej, dla dziecka ucho to małżowina) tylko kosteczki słuchowe. Robieni z babci wielbłąda dwugarbnego to żenada. Żaden nerw wzdłuż łokcia tylko kość nie jest wrażliwa na ból ale jest pokryta jest bardzo wrażliwą okostną. Tekst o zwichnięciu też pokręcony, a określanie tego jako niegroźne…

        Mięśnie: trzęsienie się z zimna – kurczą to się naczynia żeby ciepła nie tracić – a co lepsze obok pisze, że wytwarzają ciepło. Tylko przykład z drewnem słaby (pasowałby do brunatnej tkanki tłuszczowej) – w dzisiejszym stechnicyzowanym świecie spokojnie można je porównać do jakiegoś sprzętu elektrycznego który poza robieniem tego co powinien grzeje się. No i nie tyle czerpią z krwi co krew dostarcza/transportuje. Jak się poruszamy – rysownik (pytanie czy świadomie) ale jednak podsuwa, że mięśnie działają przeciw sobie – w tekście tego brak.
        Myopatia – a na czym ona polega?? „niektóre reagują na dotyk inne kurczą się automatycznie” – tu już po prostu brak słów…
        Tak na marginesie – sprawdzanie twardości bicepsa szpilką chyba nie jest słusznym pedagogicznie ;-]

        • Bardzo dziękuję za te przykłady. Nasza córeczka jest jeszcze na tyle mała, że na razie „uczymy się” rzeczy dość podstawowych, tzn. że człowiek ma w środku mięśnie, kości i narządy – serduszko, płuca, ostatnio w związku z jakąś reklamą na przystanku rozmawiałyśmy o wątrobie 😉 , ale widzę, że ją to interesuje i niebawem nasza rodzicielska wiedza przestanie wystarczać, wtedy fajnie byłoby wspomagać się jakimiś wartościowymi książkami, obawiam się, że moglibyśmy nie wyłapać takich kwiatków.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Website