GRA EMPATIO – OD GRANNA

Ukazanie się tej gry zbiegło się w czasie z wydaniem opinii przedszkola na temat gotowości Klary na edukację szkolną, którą jako sześciolatka zaczyna we wrześniu. Jest to opinia dość dokładna, punktowa, w postaci książeczki w której rodzic może dokładnie prześledzić ocenę dziecka pod różnymi względami.

Wiek: 8+ (można uprościć zasady i grać z sześciolatkiem)
Cena: od 80 zł
Dla kogo: dziewczynki, chłopcy, podstawówka
Ocena: zdecydowanie polecam, gra od 8 lat, ale przyjemna również dla młodzieży i dorosłych, jeśli lubią bawić się w „snucie fabuły”

Z wypiekami na twarzy przestudiowałam książeczkę – oczywiście wiadomo, że rodzice najlepiej znają swoje dziecko, ale umówmy się: nie są w stanie ocenić go w oderwaniu od siebie. W opinii Klara zebrała max punktów za umiejętności, wiedzę, samoobsługę, sprawność fizyczną i życie w grupie. Minus jeden punkt za to, że nie umie wiązać butów… Nadrobimy.

Jednak podczas rozmowy z paniami wychowawczyniami dowiedziałam się, że Kla RACZEJ poradzi sobie w szkole, jednak wymaga wzmocnienia emocjonalnego. Nie jest dzieckiem lękliwym, choć bywa nieśmiała, ale jest bardzo wrażliwa.

Szczerze, to nie za bardzo wiedziałam jak do tego wzmacniania się zabrać. Więc postanowiłam zająć się podstawami. Czyli umiejętnością rozpoznawania i nazywania emocji. Zakładam, że jak wiesz co ci dolega (gniew, strach, zazdrość, wstyd) a jeszcze do tego jesteś w stanie określić dlaczego tak jest, to już masz za sobą 70 proc. pracy nad problemem. Sprawdźcie na sobie, wbrew pozorom jasne i szczere określenie dlaczego z jakiegoś powodu czujemy się źle/jesteśmy zablokowani, samo w sobie częściowo nas uspakaja.

I tu sięgnęłam po Empatio, choć z pewnym wahaniem, bo jest dla dzieci od ośmiu lat.

zabawkator_empatio_1

zabawkator_empatio_6

zabawkator_empatio_13

CO TU MAMY I JAK GRAMY

Empatio jest polecane dla wieku 8+, liczby graczy trzech do ośmiu, a założony czas rozgrywki to 30 minut.

W pudełku znajdziecie: instrukcję, planszę (wielkości pudełka), 7 tarcz emocji, 1 tarczę punktacji, 16 pionków, 64 karty. Uwaga! Postacie na kartach nie mają oczu, ust, brwi – żeby nie sugerować graczom co czują. Dziecko nie odczytuje więc emocji z wyrazu twarzy. Naprawdę musi samo się zastanowić i przeanalizować co może czuć dana postać w konkretnej sytuacji.

Przede wszystkim jest to gra karciana. Polega na tym, że pierwszy z graczy, Bohater, odkrywa kartę i kładzie na środku stołu. Gracz siedzący po lewej stronie bohatera określa, którą z postaci z karty będzie Bohater, a kolejny gracz decyduje kim będzie druga postać (może to być ktoś fikcyjny, realny, historyczny, z legendy, itd.).

Potem gracz opowiada historię z tymi postaciami zaczynając od słów: „Jak czułbyś się/czułabyś się, gdyby…”. Wszyscy gracze zaznaczają emocję (na tarczach emocji) którą przypisują bohaterowi. Potem sprawdzają na tarczy punktacji ile dostali punktów. Bohaterem zostaje kolejny gracz i zaczyna się następna runda. Zwycięża ten, kto pierwszy zdobędzie 24 punkty.

Tak zabawa wygląda w skrócie. Dla wnikliwych zamieszczam bardzo szczegółowy filmik z pokazaną rozgrywką przygotowany przez „Granie w chmurach”. Film trwa 11 minut, ale jeśli potrzebujecie dokładnych informacji o zasadach i wyglądzie gry, to polecam:

WYOBRAŹNIA NIE ZNA GRANIC

To podtytuł gry. Bardzo trafny, bo potęga wyobraźni jest tym, co ma głównie znaczenie w tej zabawie.

Na potrzeby Klary, która ma 6 lat i tego, że grałyśmy we dwie (a nie w trzy osoby) nieco uprościłam zasady. Jedna osoba była bohaterem i wybierała, którą postacią chce być, a druga mówiła kim jest druga postać z karty i co się wydarzyło. Potem zaznaczałyśmy swoje emocje i odczytywałyśmy punkty. Na początku Kla nie chciała opowiadać, ale po kilku rundach nie wytrzymała i zaczęła tworzyć swoje historie.

I to okazało się bardzo, ale to bardzo zaskakujące. Moje opowiadanka przy jej pomysłach, to były bajeczki dla niemowlaków przy serialu „Detektyw” z M. McConaughey’em. To też było dla mnie ciekawe doświadczenie i ważna informacja, że moja sześciolatka woli już poważniejsze i mocno zakręcone historyjki.

Co do określania emocji, to nasze typy pokrywały się w jakiś pięćdziesięciu procentach. Przy czym mam wrażenie, że Klara częściej zaznaczała to, co chciałaby czuć w danym momencie, niż to co czułaby faktycznie. Ale to też dla nas cenna wiedza i wskazówka.

Jeśli chodzi o próby gry w większym gronie, to kończyły się śmiechem. Wszyscy gracze raczej koncentrowali się wymyślaniu niestworzonych historii i stawianiu znanych postaci w niezręcznych sytuacjach. Czyli zabawa świetna, ale jeśli chodzi o ćwiczenie empatii, to zdecydowanie lepiej się sprawdziły moje gry jeden na jeden z Klarą.

zabawkator_empatio_5

zabawkator_empatio_7

CO DAJE GRA?

Oswaja z emocjami, pomaga je nazywać, rozróżniać. Ale też – co odkryłam już po pierwszej rozgrywce z Klarą – idzie krok dalej. Pokazuje, że każda okoliczność może wywoływać w różnych osobach inne reakcje. Jeden na widok wielkiego psa przerazi się, inny ucieszy. Warto zwrócić na to uwagę dziecka i wyjaśnić, że w takiej sytuacji łatwo o nieporozumienie, a nawet zranienie cudzych uczuć. Że warto obserwować innych ludzi, pytać, rozmawiać, żeby dowiedzieć się, jak odbierają dane wydarzenie, co czują. Czyli zgodnie z tytułem Empatio rzeczywiście uczy empatii.

Gra jest też praktycznym ćwiczeniem wyobraźni, kreatywności i umiejętności opowiadania.

zabawkator_empatio_12

zabawkator_empatio_10

zabawkator_empatio_3

zabawkator_empatio_2

zabawkator_empatio_8

zabawkator_empatio_11

zabawkator_empatio_9

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Website