STORY CUBES – KOŚCI OPOWIEŚCI OD KRAKRA.PL

Wiem, że to tylko kości, zabawka, gra. Ale ja widzę w niej nieograniczone wręcz wsparcie rozwoju dzieci i to zarówno w kwestii języka, kreacji, ale też śmiałości i pewności siebie. I oczywiście: nie ma lepszej gry na wakacje niż zestaw kości, który mieści się w kieszeni dżinsów.

Wiek: polecane od 6 lat, ale spokojnie można próbować z pięciolatkiem
Cena: 36 zł zestaw 9 kości, 15 zł za dodatki z 3 kośćmi
Dla kogo: koniec przedszkola, podstawówka, młodzież i dorośli lubiący gry ze snuciem fabuły
Ocena: zdecydowanie polecam, zwłaszcza na wyjazdy

Gra ma dwie ogromne zalety. Po pierwsze wielkość pudełka i proste zasady, co sprawia, że można grać zawsze, wszędzie i w każdej chwili. W samochodzie kości można rzucać do śniadaniówki, a w poczekalni lekarza na krzesełko, czy kawałek parapetu. Drugą zaletą jest aspekt edukacyjny, o którym dzieci wiedzieć nie muszą, ale fajnie jak My, Rodzice, będziemy mieli świadomość ile dobrego robimy bawiąc się tymi małymi kostkami.

zabawkator_story_cubes_6

zabawkator_story_cubes_1

PODSTAWOWE INFORMACJE

My na początek zdecydowaliśmy się na dwa zestawy – podstawowy „Opowieści” oraz dodatek „Prehistoria”. Czyli mamy razem 12 kości.
Od razu napiszę, że nawet 9 kości wystarcza do świetnej zabawy, bo nie trzeba być wybitnym matematykiem, żeby wiedzieć ile kombinacji dają 54 losowo wyrzucane obrazki. Ale dodatki, czy inne zestawy podstawowe, są przydatne ponieważ pozwalają zmienić tematykę tworzonych historyjek. Przy okazji: kości się nie pomieszają, bo każdy zestaw ma inny kolor ilustracji.

Wszystkie zestawy podstawowe (opowieści, akcje, podróże) oraz dodatki (galaktyka, prehistoria, sport, medycyna, poszlaki) możecie obejrzeć TUTAJ. Jeśli chodzi o zestawy większe to są w tekturowych, zamykanych na magnesy pudełkach (7,5x7x2,6cm). Znajdziecie w nich 9 kości i instrukcję. Dodatki mają po 3 kostki i zamykają się już bez magnesu.

zabawkator_story_cubes_4

zabawkator_story_cubes_8

NA CZYM POLEGA GRA?
W skrócie wystarczy rzucić wszystkimi kośćmi i oglądając obrazki opowiedzieć na ich podstawie własną historię. Można oczywiście uprościć grę – dla młodszego dziecka i rzucać na początku 4-5 kośćmi, tak aby wystarczyło wymyślić jedno, krótkie wydarzenie. Ale można też skomplikować dowolnie rozgrywkę. Na przykład dodając kości z jakiegoś dodatku.

W instrukcji podano, żeby zaczynać historię od słów „Dawno, dawno temu…”, ale myślę, że lepiej przygotować różne możliwe początki do wyboru, bo każde urozmaicenie pozwala uelastycznić język, jakim się posługujemy. I tak możemy powiedzieć na przykład „W niedalekiej przyszłości…”, „Pewnego dnia…”, „Nic nie zapowiadało, że…”, „Historia ta miała miejsce…”, itd.

Dobrą propozycją z instrukcji jest wprowadzenie zasady, aby przy zestawie z dziewięcioma kostkami, wykorzystać po trzy na wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Dla kilkulatków to naprawdę doskonały moment na wprowadzenie pojęć, które będą im towarzyszyć przez kilkanaście kolejnych lat edukacji w przypadku wszelkich wypracowań, rozprawek, opowiadań, wypowiedzi pisemnych. Jestem naprawdę zachwycona prostotą tego pomysłu – bardzo ważna nauka tak ukryta w zabawie, że praktycznie nie_do_wyśledzenia przez dziecko.

Jest to też trening wyobraźni, kreatywności, poszerzanie słownictwa, poznawanie zasad snucia opowieści (mówimy całymi zdaniami, wymyślamy bohaterów/akcję/miejsce, wymyślamy zdania jakimi można rozpocząć opowiadanie, itd.). Przy zabawie nawet nie zwracacie na to uwagi, ale pomyślcie, jak bardzo takie „pisanie na sucho” przyda się dziecku, gdy zdecyduje się napisać coś swojego, nawet niekoniecznie w szkole.

W ogóle myślę, że kości można wykorzystać do nauki pisania opowiadań. Zasada taka sama – trzeba rzucić kośćmi, ale zamiast opowiadać, napisać historię. Czemu pisanie jest tak ważne? Zapisywanie zdań wymusza dyscyplinowanie języka – dobór słów, aby nie było powtórzeń, zachowanie interpunkcji, jasny przekaz. Dziecko – to co zapisze – może z łatwością samo zredagować, czy poprawić (ale najlepiej zachęcić je do tego zadania nie wcześniej niż dzień, a najlepiej kilka dni po tym jak napisało swój tekst).

No dobrze, wracam do tematu, bo znowu spaczenie zawodowe sprowadza mnie na manowce planów i dygresji.

zabawkator_story_cubes_3

zabawkator_story_cubes_5

JAK KOŚCI SPRAWDZAJĄ SIĘ U NAS?
To są bardzo szybkie, dynamiczne rozgrywki. Wprawdzie opowieści są różnej długości – tak od 30 sekund nawet do 3 minut (jak Tata Michał zaczyna za bardzo kombinować).

Klarze podoba się to, że można pomyśleć „chcę sobie pograć w kości” i minutę potem już się bawimy. Nie ma wyciągania z półki (niby nic, ale wyjęcie konkretnego pudła spod 10 innych też chwilę trwa), nie ma długiego rozstawiania, robienia miejsca na planszę, itd. Dosłownie można wyjąć z kieszeni, czy jak u Klary z plecaczka, kucnąć przy chodniku/niskiej trawie/piasku i grać. Jak widać na zdjęciach można też grać w małym, dmuchanym basenie mocząc nogi i walcząc z upałem 39 stopni (!).

Najlepiej grać do 4 osób, można też w więcej, ale po pewnym czasie każdy gracz wyrywa się do opowiedzenia własnej historii, więc przy wielu graczach dzieci zaczynają się niecierpliwić przy oczekiwaniu na własną kolejkę. Choć oczywiście też jest to nauka.

Dla mnie ważna jest też walka z nieśmiałością. Klara przy większej liczbie graczy początkowo mówiła cicho i niepewnie, potem coraz bardziej się rozkręcała. Dlatego myślę, że gra może być bardzo pomocna przy rozwijaniu umiejętności wypowiadania się w większych grupach, chociażby w szkole. Taki trening jest bardzo ważny biorąc pod uwagę jakim stresem – nawet dla dorosłego – może być wystąpienie publiczne.

No dobrze, kończę, bo zaraz przyjdzie mi do głowy jeszcze dziesięć kolejnych zastosowań i wpis będzie miał długość nie do zniesienia.

zabawkator_story_cubes_10

zabawkator_story_cubes_9

zabawkator_story_cubes_7

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Website