CO ZROBIĆ BY DZIECKO CZYTAŁO KSIĄŻKI – MŁODSZY NASTOLATEK (10+)

Dlaczego dzieci, którym czytaliśmy, gdy same jeszcze tego nie potrafiły, dorastając przestają sięgać do biblioteczek? Gdy poznamy powody porzucania książek przez młodszych nastolatków, znajdziemy też odpowiedzi – CO ZROBIĆ BY DZIECKO CZYTAŁO KSIĄŻKI? Wiek 10 lat to jeden z momentów przełomowych w dziecięcym czytelnictwie. Często decyduje o tym, czy młody człowiek będzie kontynuował swoją wielką przygodę, czy zostawi ją za sobą, jak wiele innych elementów wczesnego dzieciństwa.

 

Artykuł powstał dla magazyny drukowanego
i internetowego „Świat Zabawek” ➡ KLIK,
którego mam przyjemność być publicystką.

 

 

CO ZROBIĆ BY DZIECKO CZYTAŁO KSIĄŻKI?

Kiedy mały czytelnik zaczyna dorastać, staje się odbiorcą określanym młodszą młodzieżą (10 – 14 lat). Zmieniają się jego książkowe gusty i motywacje czytania. Dobry dobór książek i podsycanie pasji czytelniczej są szczególnie ważne, bo ten moment decyduje, czy nasze rozczytane dziecko pozostanie wierne książkom, czy je odrzuci, jako element wczesnego dzieciństwa, z którego wyrasta.

Zacznijmy od małej podpowiedzi. Kiedy dziecko wkracza w świat książek z dużą ilością tekstu, powieści i serii, można wypróbować czytnik. Nie tylko oszczędzi nam miejsce w domowej biblioteczce, ale też może zachęcić do czytania małych gadżeciarzy, którzy lubią technologię.

 

Co zrobić by dziecko czytało Aleksy Krysztofiak

 

TRZY POWODY PORZUCANIA KSIĄŻEK W TYM WIEKU

Z moich wieloletnich obserwacji oraz analizy licznych czytelnictwa wynika, że w okolicach dziesiątego roku życia pojawiają się trzy główne zagrożenia dla czytelnictwa dziecka. Bardzo często, nawet dzieci mocno rozczytane, odstawiają wtedy książki. Nie tylko na półkę. Dosłownie − powoli przestają czytać.

🔴 PIERWSZE ZAGROŻENIE jest związane z samodzielnością w czytaniu. W tym wieku dzieci już same czytają książki. Młody czytelnik płynnie składa litery, więc rodzice często porzucają zwyczaj głośnego czytania. Słusznie? Nie. Dla wielu dzieci czas wspólnej lektury był nie tylko spotkaniem z książką, ale przede wszystkim spotkaniem z rodzicem – wspólnym przeżywaniem emocji, poznawaniem świata ale też byciem blisko, głaskaniem, tuleniem, regularnym kontaktem. Gdy tego zabranie, motywacja dziecka do czytania może znacznie się zmniejszyć. Dlatego ze wspólnego czytania należy wychodzić stopniowo i nie całkowicie.

Nie ma żadnego powodu, by nie czytać na głos dzieciom, które czytają już samodzielnie. Zmieniamy tylko nazwę na „czytanie rodzinnie” i delektujemy się razem literaturą. Choćby podczas dłuższej podróży samochodem, choroby, ciągnącego się zimowego wieczoru. Najlepiej jeśli czytając ze starszakiem siedzimy blisko siebie, tulimy się, lub choć grzejemy pod wspólnym kocem.

🔴 Wraz z dorastaniem pojawia się DRUGIE ZAGROŻENIE dla czytelnictwa. Dziecko jest coraz bardziej samodzielne − ma coraz szerszy dostęp do świata. Wolno mu dłużej zostawać u znajomych, eksplorować coraz odleglejsze tereny, więcej korzystać z technologii. Zaczynają komplikować się związki z rodzicami, pojawiają się sympatie, zwiększa silna potrzeba przynależności do grup, nauka w szkole zajmuje coraz więcej czasu. Życie oferuje tyle rozrywek i intensywnych przeżyć, że na książki zaczyna brakować czasu, ale też przestają być dla dziecka ekscytujące.

🔴 TRZECIE ZAGROŻENIE dotyczy chłopców. W tym wieku pojawia się zjawisko feminizacji czytelnictwa. To dziewczynki czytają więcej, choćby dlatego, bo mają zwyczaj rozmawiania o książkach, pożyczania ich sobie, wprowadzania mód na różne tytuły i serie  Chłopcy, jeśli nadal czytają, robią to bardziej indywidualnie. Tym samym nie mają okazji zarażać się wzajemnie czytelnictwem. Skąd taki podział? Może jest to związane z tym, że czytanie jest w naszej kulturze znacznie silniej kojarzone z kobietami? Częściej to mamy czytają i kupują książki dzieciom. Zawody związane z czytelnictwem w przewadze wykonują kobiety. Mamy więc panie bibliotekarki, a w szkołach podstawowych głównie nauczycielki.

 

Co zrobić by dziecko czytało Ania Oka

 

GDZIE MOJE OBRAZKI?

Kolejnym z powodów stopniowego odchodzenia od książek dzieci po dziesiątym roku życia, może być brak ilustracji. Dla tej grupy wiekowej wydawcy przygotowują książki, w których jest coraz mniej obrazków – znikają one stopniowo, aż do litego tekstu w powieściach dla starszych nastolatków. Jeśli dziecko jest wzrokowcem, czy zwyczajnie wolało odczytywać opowieści z obrazów niż słów, ich brak jest dla niego dużym ciosem. Rozwiązaniem może być podsunięcie dziecku komiksów (wiecie, że musiałam to napisać <3 ), które w ostatnich latach bardzo się w Polsce rozwinęły.

 

PRAWO SERII

A co z popularnymi seriami dla młodszej młodzieży? Pytacie o nie z pewnym lękiem, zwłaszcza gdy seria ma 20, 30 tomów. Tak, serie mają pewne wady. MINUSEM jest oczywiście pewne ograniczenie czytelnicze, wynikające z faktu, że gdy dziecko wkracza na drogę serii, to czyta ją tygodniami, a czasem miesiącami i staje się monotematyczne – nie ma czasu na inne tytuły. W dodatku seria potrafią mieć trzy, pięć, ale też kilkanaście tomów. Jeśli przemnożymy to przez średnią cenę powieści, czyli 30 złotych, robi się potężna kwota. Dlatego od razu warto sprawdzić czy książka jest w najbliższej bibliotece, a jeśli nie, zaproponować bibliotekarzom jej zamówienie.

PLUSEM serii jest to, że dziecko czyta i robi to stale, systematycznie i bez nacisków z naszej strony. Nie musimy też martwić się co dalej. Albo co kupić na urodziny/imieniny/koniec roku. Takie serie często też owocują nowym hobby – na przykład jeśli bohater jeździ konno, dziecko marzy o lekcjach w stadninie. Jeśli bohater strzela z łuku, dziecko chce zapisać się do klubu łuczniczego. Jeśli bohater zaciąga się do nocnej straży, dziecko… dziecko jedzie na obóz RPG (ostatni, to akurat przykład z naszych tegorocznych ferii).

Reasumując: co zrobić by dziecko czytało książki? Możecie spróbować zainteresować je dobrą serią wydawniczą.

 

 

JAKIE WYBIERAĆ KSIĄŻKI DLA DZIECI 10+

Dzieci, tak samo jak dorośli, czytają książki z dwóch powodów: żeby coś przeżyć, albo żeby się czegoś dowiedzieć. Dlatego tytuły dla nich musza być angażujące, wywołujące emocje – śmiech, wzruszenie, strach. Nie mogą być letnie, nijakie, ugrzecznione.

Co do tematów to dobre będą trzy grupy. Pierwsza związana ze światem wyobraźni. Dziesięciolatek nie wierzy już w Mikołaja i Wróżkę Zębuszkę, więc tym bardziej szuka w książkach powrotu do fantazji wczesnego dzieciństwa. Druga grupa, to książki pokazujące bohaterów na takim samym etapie życia i zmagających się z podobnymi sytuacjami, co czytelnik: pierwsze zauroczenie, rozwód rodziców, kłopoty w szkole, itd. I trzeci rodzaj książek to te, będące przedłużeniem dziecięcych zainteresowań. I tu mamy kolejne odpowiedzi na pytanie „Co zrobić by dziecko czytało książki?”. Trzeba zaproponować mu emocjonujące, angażujące, dobrze dobrane tematycznie tytuły.

 

 

PRZEGLĄD KONKRETNYCH TYTUŁÓW DLA DZIECI 10+
ZNAJDZIECIE WKRÓTCE W DRUGIEJ CZĘŚCI ARTYKUŁU 

 

Na koniec ciekawostka. Mój syn, Aleksy, jako dziesięciolatek założył bloga o książkach dla dzieci i prowadził go przez 5,5 roku zdobywają wiele krajowych i zagranicznych nagród. To była dla niego wspaniała i bardzo rozwijająca przygoda, ucząca systematyczności, pisania, analizy, wnioskowania, komunikacji, a nawet przygotowania maili, czy prowadzenia wywiadów. Jest to przykład na to, że podtrzymanie zainteresowania książkami u młodszego nastolatka, może zaowocować czymś, czego nawet się nie spodziewamy. Jeśli chcecie zobaczyć bloga Aleksego i poczytać o książkach, które polecał, nadal można znaleźć go tu ➡ KSIĄŻKI NA CZACIE KLIK

 

 

 

Artykuł „Co zrobić by dziecko czytało książki” jest pierwszym z tegorocznej serii moich tekstów o czytelnictwie dzieci. To mój wkład w promowanie książki dziecięcej, jako członkini Polskiej sekcji IBBY. Jeśli też chcesz promować czytelnictwo, zapraszam Cię do udostępnienia tego wpisu. 

 

 

 

.

2 komentarze do “CO ZROBIĆ BY DZIECKO CZYTAŁO KSIĄŻKI – MŁODSZY NASTOLATEK (10+)

  1. Świetny post! Mam jeszcze małe dzieci, starszak ma 5 lat, ale odnoszę ogromne wrażenie, że dla niego czytanie = w dużej mierze bycie z mamą. I póki co, nie przebrnie przez książkę z małą ilością ilustracji. Wiem, że jest jeszcze mały, ale to chyba typowy wzrokowiec i jestem ciekawa jakie będzie miał podejście do pozycji bez obrazków. Ta wskazówka o rodzinnym czytaniu – bardzo cenna 🙂

  2. 🙂 ja mam taki cudowny przypadek w domu – niespełna ośmiolatek czyta wszystko, co mu się nawinie. Kilka godzin dziennie. Na przerwach w szkole (pierwsza klasa), w hałasie na świetlicy po szkole, w autobusie w drodze do domu, ostatnio nawet czytał idąc chodnikiem (pod moją kontrolą, oczywiście). Największe szczęście wywołało wstawienie nowego regału na książki do jego pokoju 🙂
    Jak? Czytaliśmy od maleńkiego, ja jestem książkoholiczką, wciąż coś przynoszę, kupuję, zdobywam. Syn uczył się czytać na opasłym tomisku Lego Star Wars, i o dziwo czytał prawie od razu płynnie, nie głoskując i nie sylabizując. Zmierzam do tego, że czytanie go nie męczy (mimo skrzyżowanej lateralizacji i prognozowanych trudności, na szczęście to się nie sprawdziło).
    Mam tez córkę, pięcioletnią. Ci sami rodzice, taka sama ilość książek w domu, zupełnie inny typ… ma kilka ulubionych książek, zna literki, ale z czytaniem jeszcze sobie nie radzi i nie ciągnie jej do książek tak, jak syna. Więc to nie tylko środowisko, ale i warunki osobnicze mają wpływ…
    Pozdrowienia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Website