KSIĄŻKI DLA MĄDRYCH DZIECI – CENTRUM EDUKACJI DZIECIĘCEJ

Przy publikacjach z Centrum Edukacji Dziecięcej to ręce mi opadają. Dosłownie. Co naszykuję, żeby Wam pokazać, zrobię zdjęcia, położę przy komputerze, to oni wydają NOWE. Nie wiadomo za co chwytać! Dlatego i tak nie pokażę wszystkiego, bo musiałabym prowadzić blog samego CED. Dziś trzy serie, wszystkie ciekawe, wartościowe, niezłe graficznie. W dodatku są to tanie książki, nawet w twardej oprawie, mają dobre ceny okładkowe, a to znaczy, że w dyskontach można je upolować za drobne pieniądze. Wydawnictwo skoncentrowało się – zgodnie z nazwą – na książkach edukacyjnych dla dzieci i wydaje tytuły wręcz taśmowo! W takich sytuacjach najczęściej zupełnie upada strona graficzna, zwłaszcza ilustracje. Tymczasem tu ilutracji bać się nie trzeba, są dobre, a idą w coraz lepszym kierunku. 

zabawkator_pierwsze_czytanki_2

 SERIA DO NAUKI CZYTANIA

„Pierwsze czytanki” różnych autorów, czasem są to wydania z „kinowych bajek” albo uproszczone wersje znanych książek. Format 14,5×21 cm, oprawa miękka, stron 32, cena okładkowa 9,99 zł, w przeglądarce cen pod tekstem od 6,5 zł. 

Oczywiście jak już zrobiłam zdjęcie, to znalazłam kolejne tytuły w domu, więc nie pokażę nawet tego wszystkiego co mamy. Seria przeznaczona jest do nauki czytania w przedszkolu i szkole, rozpisana na trzy poziomy: pierwszy, drugi i trzeci. Na zdjęciach pokazałam po jednym przykładzie z każdego poziomu. Tytuły te polecam dla dzieci od 5 do 8 lat. Czemu taki rostrzał? Bo to zależy od dziecka na jakim poziomie czytania jest, zdarza się, że pięciolatek czyta płynnie, a ośmiolatek musi jeszcze ćwiczyć. Ale jak pisałam wiele razy – tak naprawdę nie ma to znaczenia, bo każde dziecko jest inne. Naszym zadaniem jest zaszczepienie w nim miłości do książek i bycie cały czas obok podczas czytelniczej wędrówki oraz „treningów” czytania płynnego. Seria będzie w tym bardzo, bardzo pomocna.

Ja najbardziej lubię z niej części autorskie, ale Klara z taką samą przyjemnością czytała książki przerobione z kinowych produkcji. No a przecież najważniesze jest, żeby dziecko samo chciało czytać.

zabawkator_pierwsze_czytanki_12

zabawkator_pierwsze_czytanki_3

zabawkator_pierwsze_czytanki_4

zabawkator_pierwsze_czytanki_5

zabawkator_pierwsze_czytanki_6

zabawkator_pierwsze_czytanki_7

zabawkator_pierwsze_czytanki_8

zabawkator_pierwsze_czytanki_9

zabawkator_pierwsze_czytanki_10

zabawkator_pierwsze_czytanki_11

zabawkator_pierwsze_czytanki_13

SERIA – KSIĄŻKI ROZWIJAJĄCE SAMODZIELNOŚĆ

„Wiem i potrafię” części „Jak podróżować… Wesołe wycieczki po Polsce” i „Lubię szkołę” oba tytuły autorstwa Marcina Przewoźniaka, format 20×27,5cm, 47 stron, twarda oprawa, cena okładkowa 14,99 zł, w przeglądarce cen pod tekstem od 12,5 zł.

Tu znajdziecie tytuły wspierające samodzielność dziecka (polecam od 5-6 lat). Poza dwoma, które dziś pokazuję ukazały się również publikacje o fotografowaniu, eksperymentach, survivalu i samodzielności właśnie.

„JAK PODRÓŻOWAĆ…” to tyłu zbierający ciekawe miejsca w Polsce, ale ciekawe z punktu widzenia dziecka. Tematami wycieczek są: smoki, dinozaury, duchy i upiory, zwierzęta z całego świata, stadniny, spływy kajakowe, parki wodne, itd. Są też najciekawsze zabytki, ale bardzo sprytnie wplecione. Informacji jest w sam raz – nie za dużo, ale też nie trzy zdania co, jak zauważyłam, wielu autorów przewodników dla dzieci uważa za wystarczające dla dzieci kończących przedszkole, czy zaczynających szkołę. A tak nie jest, dzieci w tym wieku potrzebują już szerszej informacji ponieważ lubią budować w wyobraźni dokładniejsze obrazy.

„LUBIĘ SZKOŁĘ” nadal bardzo na czasie, zwłaszcza dla pierwszaków, ale przyda się nawet drugo czy trzecioklasistom, którzy nadal nie przyzwyczaili się do życia w placówce edukacyjnej. Marcin Przewoźniak naprawdę pochylił się nad codziennością małego ucznia i albo przypomniał sobie jak sam nim był, albo wnikliwie obserwował dzieci, bo tematy w książce są trafione – o niektórych sama nie pomyślałam, a byłam bardzo zaangażowana w przygotowanie Klary do szkoły, bo szła jako sześciolatka. Tak więc znajdziemy tu rozdziały o: podejmowaniu wyzwań, szukaniu towarzysza do ławki, zapamiętywaniu kto jak się nazywa, radzeniu sobie z nieśmiałością, nie baniu się uczniów ze starszych klas (!), organizacji urodzin, pomaganiu i proszeniu o pomoc, unikaniu złych zachowań – tu sprytnie przedstwionym jako nie zbieraniu uwag – wycieczkach, opowiadaniu w domu co było w szkole (!), itd.

zabawkator_ksiazki_edukacyjne_szkola_podstawowa_5

zabawkator_ksiazki_edukacyjne_szkola_podstawowa_6

zabawkator_ksiazki_edukacyjne_szkola_podstawowa_7

zabawkator_ksiazki_edukacyjne_szkola_podstawowa_8

zabawkator_ksiazki_edukacyjne_szkola_podstawowa_9

zabawkator_ksiazki_edukacyjne_szkola_podstawowa_10

NOWA SERIA – KSIĄŻKI EDUKACYJNE

Seria „Dziecięca Akademia” część „Na tropie słów” Katarzyna Kłosińska, format 21x29cm, 48 stron, twarda oprawa, cena okładkowa 24,99 zł.

A to moja absolutnie ulubiona książką z tego przeglądu. Będę szczera – Klara jej jeszcze nie czytała, za to ja dorwałam się do niej i wciągnęłam na raz prawie połowę. Ile tu fascynującej wiedzy! U nas odkładam na górkę „książki do wspólnego czytania na głos”. Tak robię z tytułami, które swoją treścią mają szanse zainteresować zarówno kilkulatki (ale bardziej pierwszoklasistów, może też ostatnia grupa przedszkola) nastolatki, dorosłych i seniorów.

Katarzyna Kłosińska naprawdę wciągająco opisała pochodzenie i znaczenie słów wczoraj i dziś. Możliwe, że tę językoznawczynię znacie z trójkowego programu „Co w mowie piszczy?”. Fantastycznie wywiązała się z zadania napisania książki dla dzieci, którą z przyjemnością czytają wszystkie inne grupy wiekowe. To lubię najbardziej (sami przyznajcie, nie ma nic gorszego niż czytać dziecku książkę, która was nudzi…).

Z tej fascynującej publikacji dowiadujemy się skąd pochodzą, co znaczyły kiedyś i co znaczą dziś, setki słów: nazw pojazdów, miejsc, urządzeń, mebli, ciała, dni tygodnia, miesięcy, uczuć, rodziny, itd. Słów popularnych, używanych przez nas każdego dnia. Wymawiamy je wielokrotnie i nawet nie wiemy dlaczego nasi przodkowie wybrali akurat te, a nie inne zlepki sylab.

Wiedzieliście na przykład, że strasznie się zezwierzęciliśmy? Tak, noga to nazwa kopyta, albo ptasiego pazura. Człowiek miał piesz. Nie miał też kończyn, bo „kończyna” oznaczała koniec jakiegoś terenu – wyspy, lasu, pola.
Sami powiedzcie: czy to nie fascynujące informacje?

Bardzo dobre rozpoczęcie serii. Polecam i czekam na kolejne tytuły.

zabawkator_ksiazki_edukacyjne_szkola_podstawowa_12

zabawkator_ksiazki_edukacyjne_szkola_podstawowa_13

zabawkator_ksiazki_edukacyjne_szkola_podstawowa_14

zabawkator_ksiazki_edukacyjne_szkola_podstawowa_15

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Website