7 TYTUŁÓW DLA DZIECI, KTÓRE NIE LUBIĄ CZYTAĆ KSIĄŻEK

Dziś przede wszystkim chcę pomóc rodzicom czytelników opornych. Cały artykuł o tym jak zakochać dziecko w książkach ukaże się pod koniec stycznia, ale dziś zdradzam w tekście jeden prosty sposób na dzieci, które patrzą na biblioteczkę z niechęcią. W przeglądzie pokazuję tylko 7 tytułów, ale za to jakich! Jest książka zabawka do złożenia, są zeszyty aktywności dotyczące najpiękniejszych i najtrudniejszych nauk: matematyki, chemii, fizyki. Jest kolorowanko-uzupełnianka będąca jednocześnie fascynującą bajką do opowiedzenia. Są dwa tomy podróżnicze. Jest książka, która może nie zmieścić się w niewielkim pokoju. A nawet lekcja geografii odbywająca się w górach!

Ponieważ mam przyjemność być mamą Aleksego, który jako 10-latek założył blog KSIĄŻKI NA CZACIE, cztery lata później nagrodzonego w Brukseli za najlepsze treści dla dzieci, jestem postrzegana jako mama-która-wychowała-czytające-dziecko. Nie jest to moją zasługą. Napiszę coś niepopularnego – jeśli dziecko nie będzie chciało czytać, to możecie nawet pisać dla niego książki i otworzyć bibliotekę, nic to nie da. Jednak zawsze macie obowiązek próbować, nawet jeśli sami nie czytacie. Rozumiem, że może to być trudne i dlatego przygotowuję duży tekst na temat tego, co można zrobić by zwiększyć szanse na rozczytanie dziecka. Są na to sposoby, są antysposoby, są mity i działania zniechęcające, na które warto uważać i na tym – na błędach, jakie popełniamy „przymuszając” do czytania, skoncentrowałam swój tekst. (Zaplanowany na 20 stycznia).

aleksy_krysztofiak_ksiazki_na_czacie

NAJPROSTSZA RZECZ, KTÓRĄ MOŻESZ ZROBIĆ DLA DZIECKA,
KTÓRE NIE LUBI CZYTAĆ

Pierwsze co trzeba zrobić to zmienić nastawienie. SWOJE, nie dziecka. Zamiast myśleć, że mam dziecko, które nie lubi czytać, myślimy MAM W DOMU BARDZO WYMAGAJĄCEGO CZYTELNIKA. Bez różnicy? Nieprawda. Pierwsze podejście zakłada same trudności i usprawiedliwia ewentualny brak podejmowania działań z naszej strony: dziecko nie lubi, nic się nie da zrobić. Inaczej jest, kiedy myślimy o wymagającym czytelniku – to oznacza, że TO MY, RODZICE MUSIMY STARAĆ SIĘ BARDZIEJ. Wyszukiwać tytuły, formy, ilustracje, tematy, które przykują uwagę naszego dziecka. Nigdy nie komentować: „Kupiłem ci 10 książek, żadnej nie przeczytałeś”, „Wypożyczyliśmy z biblioteki tyle tytułów, nawet nie wziąłeś do ręki”, itd. Tylko… szukać dalej. Zabierać do księgarń, bibliotek, na targi. Walczyć. Zwyczajnie. Aż coś zaskoczy. Wiem, że to wymaga cierpliwości, ale jest wykonalne.

Zapraszam na przegląd, w którym gościnnie – trochę dla pokazania skali – występuje ołówek sowa z Naturnik. Skład gatunkowy.

zabawkator_ksiazki_dla_dzieci_ktore_nie_chca_czytac_5

 

 

IDOL. MARIA SKŁODOWSKA-CURIE
Justyna Styszyńska, Widnokrąg
Cena okładkowa 35 zł, w wyszukiwarce cen pod tekstem można znaleźć za 24 zł

 

Zaczynam od świeżynki pachnącej drukiem, czyli kolejna doskonała propozycja Justyny Styszyńskiej (znacie ją z serii przyrodniczo naklejkowej „Las”, „Łąka”, „Bieguny”) wydana przez ambitne wydawnictwo Widnokrąg. Jest to rzecz bardzo dobra zarówno od strony graficznej, treści jak i misji.

Jak jest z dzisiejszymi idolami to wiemy – mało, malutko, a jeśli ktoś sensowny się pojawia trudno go wyłuskać z medialnego szumu. Tym bardziej warto sięgnąć do wzorców sprawdzonych, pewniaków. Jak Marysia właśnie. Nie ukrywam, że rozpoczęcie serii „Idol” od kobiety bardzo mnie ucieszyło, bo moja siedmiolatka jest w wieku w którym zaczyna zderzać się z mitami na temat roli i wizerunku dziewczynek. Dlatego korzystam z każdego sposobu na wzmocnienie jej przekonania, że do najcenniejszych cech człowieka, niezależnie od płci, należą inteligencja, pracowitość, wytrwałość. Że warto się kształcić, ale też upierać przy swoich marzeniach i ideach. Że dziewczynki w dzisiejszych czasach nie muszą walczyć z ograniczeniami społecznymi i obyczajowymi (w naszym Państwie), mogą być kim chcą i zajmować się czym chcą. Że zawód naukowca/ odkrywcy/ badacza jest fascynujący.

Książka jest zadaniowa, to znaczy, że obok wiedzy, dziecko dostaje zadania do wykonania. Dowiaduje się kim była Maria, czym się zajmowała, co przyniosło jej dwie nagrody Nobla i możliwość wykładania jako profesor (w czasach, kiedy kobiety nie miały równych praw). Oprócz postaci słynnej kobiety czytelnik poznaje też pojęcia fizyki i chemii, oraz czym te dziedziny się zajmują. Pozostaje mi tylko pogratulować autorce i wydawnictwu. Takich pomocy nam trzeba! Format 26 x 35 cm, 28 stron.

img_0210

img_0211

img_0212

img_0213

img_0214

img_0215

img_0216

img_0217

img_0218

 

 

W GÓRY
Piotr Karski, Wydawnictwo Dwie Siostry
Cena okładkowa 39,39 zł, można znaleźć za 25 zł

 

Bardzo na czasie, choć wyszła już chwilę wcześniej, to dla nas akurat do poczytania przed feriami, na które jak co roku jedziemy w góry. Jak sam tytuł podpowiada cała książka jest poświęcona górom. Są tu informacje w rozsądnej dawce, są miejsca na twórczość własną i podpowiedzi jak miejsca te wykorzystać. Są zdania do wykonania, rysunki do dokończenia, puste przestrzenie, polecenia. Można mazać. Ale można też tylko czytać i przeglądać. Nie każde dziecko ma ochotę wypełniać aktywujące książki i nic nie szkodzi, nie zmuszajmy. Samo przeglądanie jest równie wartościowe.

Ten nietypowy górski album został ładnie wydany na grubym papierze – to ważne, bo nie ma nic gorszego niż książka do wypełniania z cienkimi arkuszami przez które przebija flamaster, czy nawet kredka. Oprawa miękka, ale ze skrzydełkami, które po rozłożeniu dają jeszcze więcej powierzchni do rysowania. Format 20,5 x 29 cm.

Piękna, zimowa kolorystyka i grafika – całość została wydrukowana przy użyciu bieli, czerni i błękitu. Autor, Piotr Karski, podzielił kartki na tematy i zamieścił w nich bogactwo wiedzy – od góralskich swetrów, domów, parzenic, poprzez instrumenty, sery, pogodę, plany wycieczek, zachowanie w górach, ich budowę, po roślinność, zwierzęta, sporty i rekordy wysokości, czy oryginalności. Pozycja bardzo zachęcająca do poznania gór książka. Wielki plus za charakter edukacyjny, drugi za rozbudzanie ciekawości naturą.

img_0228

img_0229

img_0230

img_0231

img_0232

img_0233

img_0234

img_0235

img_0236

img_0237

 

TO NIE JEST KSIĄŻKA DO MATMY
Anna Weltman, wydawnictwo Dwie Siostry
Cena okładkowa 32,90 zł, można znaleźć za 20 zł

 

Mniam! No sami widzicie już po tytule – można powiedzieć dziecku „Zobacz, od razu napisali, to nie jest książka…”. Myślicie, że wybrałam ten tytuł do zestawienia z powodu moich matematycznych miłości? Nie. Wybrałam, bo jest to jedna z najciekawszych propozycji książek do uzupełniania jakie kiedykolwiek widziałam. Trochę jak zeszyt ćwiczeń matematycznych, ale nie do końca. Jak nie chcesz poznawać matematyki, to możesz się spełnić artystycznie. Tak czy inaczej i tak dowiesz się, jak piękną nauką jest matma. Tak: matma!

Przede wszystkim – książka ma dobre kolory i bardzo przyjemną, prostą, pełną światła, grafikę. Trochę jak ze starych, najlepszych podręczników. Siadając do niej dziecko powinno mieć ołówek, nożyczki, cyrkiel, kątomierz, taśmę, kartki białe. Ale to opcjonalnie, bo jest wiele kartek do zarysowania w książce (podzielonych w różne sposoby).

Ten tytuł to kolejny sposób na to by POKAZAĆ DZIECKU MATEMATYKĘ. Nie uczyć jej w teorii. Pokazać. Zawsze powtarzam, że moment, w którym dziecko odkrywa, że matematyka jest nauką praktyczną NIE TEOTERYCZNĄ, że znajdziemy ją wszędzie dokoła, w życiu, sztuce, powtarzalnych kształtach samej natury, ten moment na zawsze zmienia podejście człowieka do nauki tego przedmiotu. Nie chodzi o to, że dziecko nagle zostanie matematycznym geniuszem, ale zrozumie, że nauka matematyki ma sens, jest przydatna. Przyznacie, że jeśli widzimy sens, w tym co robimy, mamy znacznie lepsze efekty. Dlatego wiecznie nudzę z tym pokazywaniem dziecku matematyki. I dlatego bardzo polecam tę książkę. No zajrzyjcie przynajmniej do środka, proszę. Format 22 x 28 cm, ilość stron 50.

img_0219

img_0220

img_0221

img_0222

img_0223

img_0224

img_0225

img_0226

img_0227

 

 

O, JA CIĘ! SMOK W KRAWACIE!
Magda Wosik, Piotr Rychel, wydawnictwo Bajka
Cena okładkowa 39 zł, można znaleźć od 24 zł

 

To nie jest nowość, ale jak obiecałam będę pokazywała też tytuły wydane drzewniej, a wartościowe i – co ważne – nadal dostępne. Takie książki często „znikają” i trudno się o nich dowiedzieć, bo recenzenci koncentrują się na nowościach Plusem książek wydanych kilka lat wcześniej, często są ich ceny.

Mamy więc coś, co w uproszczeniu można nazwać kolorowanką z treścią i polecaniami. Ale jest to uproszczenie krzywdzące, więc rozwinę. Przede wszystkim jest to projekt doskonały graficznie – wystarczy spojrzeć na nazwiska autorów. Po drugie ma dobrą, przyjazną, zróżnicowaną treść, zachęcającą do działań. I tu jeśli mogę coś podpowiedzieć – zastanawiacie się, czy kupić dziecku którą z miliona dwustu tysięcy atrakcyjnych kolorowanek, które zalały nasz rynek w ciągu ostatnich dwóch lat? Zamiast którejkolwiek z nich wybierzcie ten tytuł. Nie na darmo ma znaczek „Najlepsza książka dziecięca 2011. Przecinek i kropka”.

Korzystając z „O, ja cię!…” Dziecko nie tylko trenuje cierpliwość i koncentrację, oraz prawidłowy chwyt szczypcowy jak to jest przy kolorowankach, ale też rozwija własną kreację, spostrzegawczość, uważność twórczą. Zostaje zachęcone nie tylko do eksplorowania, ale też do własnego poszukiwania rozwiązań. To moim zdaniem jest najcenniejsze, choć oczywiście warto wspomnieć też o dużej dawce eleganckiego, dopasowanego do dziecięcego świata humoru. I raz jeszcze: mamy tu naprawdę DOBRE ilustracje. Takie, z jakimi powinny obcować dzieci. No i jest to wielki zbiór. Format 21 x 29,5 cm. Odmawiam liczenia stron (jak to mawia mój syn, gdy książka nie ma numeracji) ale jest to zbiór typu „cegła”.

img_0238

img_0239

img_0240

img_0241

img_0242

img_0243

img_0244

img_0245

img_0246

img_0247

img_0248

 

 

MAPA PRZYSZŁOŚCI
Tomasz Minkiewicz, wydawnictwo Nasza Księgarnia
Cena okładkowa 39,90 zł, można znaleźć za 23 zł

 

Książka przykuwa uwagę już samą, harmonijkową konstrukcją. Nie przerażajcie się jednak, nie trzeba jej rozłożyć na całą długość, żeby z niej korzystać. Da się przekładać kartki, choć rozwinięcie jednej, niemożliwie długiej ilustracji jest niewątpliwie dodatkową atrakcją dla wymagającego czytelnika. Ten tytuł to wielka przygoda, podróż w przyszłość, totalnie szalona koncepcja łamiąca schematy. O ile ode mnie wymagała trwającego chwile wczytania się i przestawienia z „normalnego czytania, normalniej książki”, Klara poradziła sobie intuicyjnie, z marszu.

Zabawa zaczyna się, kiedy uczniowie pewnej klasy przygotowują eksperymentalny portal do podróżowania w czasie, który DZIAŁA, niestety, bo niefortunnie wciąga co mu wpadnie w portalowe ramy, czyli uczniów i pomoce szkolne. Czytelnikowi nie pozostaje nic innego jak również dać się zassać do przyszłości i podróżując odnajdować dzieciaki z klasy i rzeczy. Książka nie jest więc tylko zabawą, ale też ćwiczeniem spostrzegawczości, koncentracji jak również wyobraźni – trzeba jej użyć, żeby poznać i zrozumieć przyszłe realia. Smaczkiem są znane miejsca, które nie zawsze można łatwo rozpoznać, bo przecież zmienił się w czasie! Poza tekstami wprowadzającymi książka nie ma tekstu do czytania. Format 23,5 x 32,5 cm. Twarda oprawa, 28 stron. Bawcie się dobrze.

img_0249

img_0250

img_0251

img_0252

img_0253

img_0254

img_0255

 

 

PODWODNIK, PODZIEMNIK
Aleksandra i Daniel Mizielińscy, wydawnictwo Dwie Siostry
Cena okładkowa 32 zł, można znaleźć za 20 zł

 

„Pod wodą/ Pod ziemią” to naszym rodzinnym zdaniem najlepsza książka duetu państwa Mizielińskich. Dlatego cieszy nas, że powstały do niego „zeszyty ćwiczeń” czyli analogiczne: „Podwodnik” i „Podziemnik”, tyle że wydane oddzielnie (w książce tematy są połączone). Format 27,5 x 37,5 cm, okładka miękka z tekturową podkładką do rysowania.

img_0256

img_0257

img_0258

img_0259

img_0260

img_0261

img_0262

img_0263

img_0264

img_0265

img_0266

img_0267

 

STATEK PRZEMYTNIKA. STAR WARS
Książka z modelem do złożenia, wydawnictwo Egmont
Cena wydawcy 35 zł, ale można znaleźć od 24 zł

 

I na koniec niewielka, ale bardzo na czasie propozycja dla czytelników od 8 lat (może nawet od 6-7 jeśli są to prawdziwy znawcy i pasjonaci Star Wars). Format: 14 x 18,5 cm. W środku znajdziecie książeczkę, czy raczej broszurę z tematycznymi informacjami i zabawami, oraz model do złożenia tekturowego statku o wysokości 12 cm. Tu właściwie nie ma co się rozpisywać. Bardzo udana, podstępna książka do zwabienia nie-czytaczy. Ładnie wydana, z porządnymi puzzlami przestrzennymi do złożenia. Gwarantuję, że podziała. Dodatkowym walorem jest ćwiczenie sprawności manualnej i konstrukcyjnej.

img_0268

img_0269

img_0270

14 komentarze do “7 TYTUŁÓW DLA DZIECI, KTÓRE NIE LUBIĄ CZYTAĆ KSIĄŻEK

  1. Świetne propozycje. Mam 3 córki. Pierwsza pochłania książki hurtowo od 5 roku życia. Druga, wręcz przeciwnie – ma 9 lat i jest bardzo wymagającym czytelnikiem 🙂
    Czekam na ten ‚duży tekst’ z niecierpliwością i biegnę na zakupy! Dziękuję!

  2. Propozycje ciekawe, ale na początku artykułu niefortunne użycie słowa „oportunista”. Proszę sobie sprawdzić znaczenie tego słowa i nie kojarzyć go z kimś „opornym”. Pozdrawiam!

    • Ewo, bardzo dziękuję, zwłaszcza za delikatne określenie „niefortunne”. To kompletnie złe słowo, fatalnie dobrane, kajam się. Mam niestety takich kilka, których używam niezgodnie z prawdziwym znaczeniem, potocznie, między innymi moje ulubione „pasjonata”. A trzeba dbać o język, zwłaszcza jak się pisze do innych 🙂 Idę zmieniać, jeszcze raz dziękuję za uważność 🙂
      Ściskam
      Ania Oka

  3. Polecam jeszcze ‚Psotopolis’ ze świetnymi ilustracjami Karola Banacha. To fuzja ćwiczeń-eksperymentów, intrygujących mikro-narracji, wciągających obrazków i wyważonej odrobiny wiedzy. Przetestowałam 🙂

  4. Kupiliśmy 3 z tych książek. Obiekt nadal się opiera. Twardy jest. A nawet tfardy. Ale próbujemy wciąż różnymi metodami, sposobami, pomysłami. Czasem brutalnie i bezczelnie bunkrujemy się przed dzieckiem murem z czytanych właśnie książek 😉 W sensie działamy przykładem 🙂 Ehhhh 😛 :,O 😉

    • Doradzam komiksy. Czasami dzieci chętniej po nie sięgają niż po książki np. komiks gigant z Donaldem, super jest też Tytus, Romek i Atomek. I czytajcie sami, pokazujcie, czemu czytanie jest fajne. Aha i może ograniczcie telewizor/tablet/komórkę, to może odciągać dziecko od książek.

  5. Książki, które pokazałaś są REWELACYJNE, dziękuję:) Chciałam od siebie tylko dodać, że miłość do książek zaszczepia się w dzieciach, na długo wcześniej, zanim same zaczną czytać. To my rodzice, pokazujemy im jak cudownym miejsce jest świat książki, czytając już tym najmłodszym. Dzieci uczą się obserwując nas. więc kiedy widzą, że my czytamy, uznają to za coś wartościowego. Czytając małym dzieciom możemy odpowiadać na ich pytania, możemy tłumaczyć im świat. Coś, czego nigdy nie zaoferuje telewizor, który tylko jednostronne przekazuje treści. Ze swojej strony doradzam więc rodzicom: czytajcie od najmłodszych lat, najpierw te obrazkowe historie, potem coraz bardziej zaawansowane, pokażcie dziecku, że w książce czai się przygoda i nigdy nie zmuszajcie, to nie ma sensu z wielu powodów. Polecam tytuł, który sama osobiście uwielbiam, dla starszych dzieci: “Szkatułka i ważka”. A jeśli chodzi o samą naukę czytania, świetną serią jest “Czytam sobie”. Cieniutkie, krótkie historyjki dostosowane do wieku i możliwości dziecka. Moja ulubiona to ta o Titaniku i Einsteinie. Dzieci nie tylko czytają, ale także dowiadują się wielu fajnych rzeczy. O całej serii pisałam tutaj:
    http://www.coprzeczytac.pl/ksiazki-czytam-czyli-nauka-czytania-trzech-krokach/

  6. A ja polecam Rupieciarza i kapsułę czasu – każde dziecko się zachwyci! 🙂 To raczkujące wydawnictwo, ale już ma kilka fajnych pozycji.

  7. a takie z większą ilością tekstu? u mnie przekonał do czytania dziennik cwaniaczka! teraz czekamy na nową ksiażkę – nie ze mną takie tere-fere! i już nie może się doczekać, bo zapowiada się mega śmiesznie! a te pozycje powyżej? pokochałam, bo widzę, ze są cudnie wydane!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Website