CHCESZ NAUCZYĆ DZIECKO JEŚĆ ZDROWO? BAW SIĘ JEDZENIEM!

EKSPERT NA ZABAWKATORZE: Zuzanna Antecka, dietetyk i psycholog, ale też zaangażowana mama, pomoże ci nauczyć dziecko jeść zdrowo. Przygotowała 11 zabaw, które możesz zrobić zawsze w domu, w dodatku nie marnując jedzenia, za to rozwijając w dziecku zainteresowanie gotowaniem! W artykule znajdziecie też zdjęcia sprawdzonych i polecanych przeze mnie rzeczy do karmienia dzieci i posiłków „mobilnych”, czyli do szkoły, na piknik, wyjazd, wakacje.

Zuzanna jest dietetykiem, psychologiem i mamą. Prowadzi stronę „Szpinak robi bleee. Blog o pozytywnym żywieniu dzieci”. Kiedy szukałam eksperta do tego tematu, pomyślałam, że nie mogłabym znaleźć lepszej osoby. Połączenie wykształcenia, doświadczenia i bycia mamą – tego trzeba, by napisać rzetelny, ale też możliwy do zastosowania w prawdziwym, rodzicielskim życiu tekst o posiłkach dla dzieci. Sama wprawdzie nie miałam problemu z brakiem apetytu moich potomków, za to rozszerzanie diety wspominam jako wieczną walkę z podchodami. Zuzana na co dzień pomaga rodzicom i dzieciom – jak sama mówi – budować dobre relacje z jedzeniem. Jest bardzo aktywna, prowadzi bloga, robi warsztaty i szkolenia (również online).

Na zdjęciach zobaczycie moje odkrycia wśród produktów do karmienia dzieci i „mobilnych” posiłków (również dla nastolatków, dorosłych, seniorów). Jeśli coś was zainteresuje, to krótki opis i linki znajdziecie na końcu artykułu.

Dietetyk dziecięcy, Zuzanna Antecka, blogerka w „Szpinak robi blee”

CHCESZ NAUCZYĆ DZIECKO JEŚĆ ZDROWO PRZEZ ZABAWĘ?

“Nie baw się jedzeniem!”, “Nie mów z pełną buzią”, “Jedzenie to nie zabawka!” Jak często słyszeliśmy te zdania w dzieciństwie? Jak często wypowiedzieliśmy je do naszych dzieci?

Z jednej strony jest w nim nieco racji. Jedzeniu należy się szacunek, warto minimalizować jego straty i tak planować i zarządzać posiłkami, by wyrzucać go jak najmniej. Zatem pozwalanie dziecku na rozrzucanie warzyw po podłodze nie jest najlepszym pomysłem (choć to również naturalny element rozwoju malutkich dzieci). Powiem więcej – to nie jest dobry nawyk żywieniowy. Absolutnie warto uczyć dzieci dobrych manier przy stole, choć wymagania musimy dostosować do wieku i możliwości naszych pociech.

Dobre maniery wcale nie wykluczają dobrej zabawy! A dobra zabawa wcale nie musi oznaczać marnowania jedzenia.

Nasze dzieci (podobnie zresztą jak my sami) są notorycznie narażone na marketingowe sztuczki producentów żywności. W telewizji, na bilbordach i w gazetach możemy dowiedzieć się, że picie napojów gazowanych dodaje pewności siebie, podarowanie pudełka cukierków to gwarancja powodzenia w miłości a najlepszym sposobem na zdobycie zaufania rówieśników to wspólny posiłek w fast-foodzie. Warzywa, owoce, kasze, woda – te produkty nie mają tak dobrego PR-u. Nie kojarzą się pozytywnie! Zazwyczaj to potrawy, do zjedzenia którym namawia mama/tata/babcia. Ale my możemy to odmienić. Między innymi poprzez zabawę.

Bo dzieci nie jedzą tego, co zdrowe. Dzieci jedzą to, co smaczne i dobrze im się kojarzy.

Dobra atmosfera w czasie posiłków to najlepsze podłoże do rozwoju dobrych nawyków żywieniowych. Świetnym sposobem na rozluźnienie tej atmosfery jest uśmiech i zabawy z jedzeniem.

Poniżej przygotowałam aż 11 PROPOZYCJI PROSTYCH ZABAW, które możesz wykorzystać już dziś, aby nauczyć dziecko jeść zdrowo!

BAW SIĘ SMAKIEM

Jedną z najważniejszych rzeczy, jakiej muszą nauczyć się rodzice dzieci, które jedzą wybiórczo (ale też rodzice dzieci, które nie lubią poznawać nowych smaków, albo są w okresie neofobii) jest oddzielenie smakowania od jedzenia.

Zamiast skupiać się na tym, co dziecko zjadło, ile i czy to na pewno zdrowe i wystarczająco zbilansowane, zajmijmy się smakiem. Zachęcajmy dziecko do próbowania, smakowania, rozpoznawania smaków. Pokażmy, jak zmienia się smak pod wpływem przypraw, soli, cukru, temperatury pożywienia. Kolejnym, naturalnym etapem po smakowaniu jest jedzenie! Ale do zabawy smakiem warto zachęcać wszystkie dzieci, nawet te, które z ogromną ochotą jedzą niemal wszystko!

● ZMIANA SMAKU

Wykorzystaj kwaśne owoce (np. grejpfrut) i zaaranżuj zabawę w zmiany smaku. Do kawałka grejpfruta dodaj odrobinę soli, do drugiego nieco cukru, kawałek zamróź a kawałek nieco podgrzej. Zobaczcie jak wspaniale zmienia się smak! Podobnie możesz wykorzystać inne owoce lub warzywa. Smak zmienia się w zależności od doprawienia i sposobu przyrządzenia (pieczenie, gotowanie, starcie na tarce, dodanie soku z cytryny)

W ten sposób uczysz dziecko, że warto próbować, bo nigdy nie wiadomo, jak zmienił się smak jedzenia. To bardzo cenny nawyk.

● OCENA SMAKU

Poproś dzieci o ocenę smaku (słodkości, kwaśności, słoności) różnych odmian tego samego produktu. Możesz wybrać 3 gatunki jednego owocu albo owoc w 3 formach (chipsy, mus jabłkowy i sok jabłkowy). Spróbujcie ich razem i oceńcie, która odmiana jest słodsza, bardziej kwaśna, bardziej aromatyczna. Słodkość czy soczystość możemy oceniać na skali albo wybierać, który owoc jest najsłodszy lub najbardziej chrupiący. Świetnie sprawdzą się tutaj naklejki i kolorowe mazaki do zaznaczania własnych ocen.

● DOPRAWIANIE

Poproś dziecko o pomoc, przy doprawianiu ulubionego dania (zupy, sałatki, sosu). Wybierzcie kilka przypraw, zastanówcie się jak pachną, jak mogą smakować. Danie rozdziel na 2-3 miseczki i doprawcie je w różny sposób. Postaraj się, by efekty Waszej pracy były jadalne, ale pozostaw jak najwięcej swobody dziecku.

Możesz trenować też smak dziecka, prosząc je o poradę w trakcie gotowania. Wystarczy, że zapytasz: “Czy myślisz, że ta zupa jest wystarczająco słona?” albo “Chciałam dodać jeszcze nieco tymianku, czy to dobry pomysł?”

BAW SIĘ KOLOREM

Smak dla niektórych dzieci jest najtrudniejszy do poznania i nazwania. Wiele dzieci nie lubi próbować jedzenia (można i warto to wytrenować!), bo najzwyczajniej w świecie trochę się go boi. Dlatego często zanim uda nam się zaprosić dziecko do spróbowania chociażby różnych odmian jabłek, musimy je z tym jabłkami oswoić. Możemy zrobić to z łatwością wykorzystując inne zmysły: wzrok, węch, dotyk. Wbrew pozorom nie tylko sam smak potrzebny, by nauczyć dziecko jeść zdrowo.

● FARBOWANIE

Farbowanie żywności to świetna zabawa i może pomóc łączyć znane smaki z mniej znanymi. Zróbcie klasyczne ciasto na naleśniki i podzielcie je na 3 części. Teraz zaczyna się zabawa! Wymyślcie razem z dzieckiem, jak nadać naleśnikom inne kolory (uzyskasz je dzięki warzywom, owocom i przyprawom – szpinak, buraki, kurkuma, koncentrat pomidorowy, marchewka, jagody. Kolory mogą dodatkowo zmieniać się po dodaniu soku z cytryny!). Na tej samej zasadzie możecie stworzyć różne kolory mleka, twarogu czy placków.

● ZNACZENIE KOLORU

Za nasze doznania smakowe odpowiadają również wrażenia wzrokowe. Jeśli coś ma ładny i apetyczny kolor, łatwiej nam tego spróbować. Ponadto po kolorze domyślamy się, jak danie powinno smakować. Łatwo to sprawdzić na przykładzie galaretek! Wystarczy zagęścić szklankę soku jabłkowego żelatyną i jeszcze rzadki rozdzielić na 2-3 miseczki. Do każdej dodać po kilka kropel barwnika spożywczego. Następnie pozostawić do zastygnięcia i rozpocząć degustację. Połóż dzieciom na osobnym talerzyku kawałki galaretki w różnych kolorach i razem zgadujcie, jakie mają smaki. Ważne – dzieci nie mogą tym razem brać udziału w przygotowaniu potrawy.

● KOLOROWA KOSTKA

Gra polega zdaniu się na los i tworzeniu kolorowych koktajli w zależności od tego, jaki kolor wypadnie na kostce. Do jej przygotowania potrzebujemy dowolnych wielokolorowych owoców i warzyw, np.:

● czerwone: truskawki, maliny, porzeczki, czerwone jabłka
● zielone: szpinak, natka pietruszki, kiwi, jarmuż, awokado, agrest
● żółte: cytryna, ananas
● pomarańczowe: mango, marchewka, pomarańcza, mandarynka, dynia
● białe: banan, białe porzeczki, antonówki
● niebieskie: jagody, borówki amerykańskie, ciemne winogrona

oraz kostki do gry ­kupionej lub zrobionej z kartonu­ z 6 kolorami na ściankach. Grę możesz przeprowadzić na niby i naprawdę.

W wersji na niby ­ dziecko rzuca kostką i wylosowuje dowolną ilość kolorów. Następnie wrzuca warzywa i owoce odpowiednich kolorów do miski tworząc kolorową “sałatkę”. Możecie wykorzystać rysunki warzyw lub zabawkowe warzywa i owoce.

W wersji bardziej realistycznej, dziecko również rzuca kostką i wybiera owoce i warzywa. Następnie z wylosowanych produktów przyrządzacie pyszny koktajl! Uwaga! W wersji rzeczywistej trzeba zadbać o to, by koktajl był smaczny. Nie dawaj zatem do wyboru takich produktów, jak: cebula, czosnek czy ostra papryka…

ZABAWY ZAPACHEM

Gdy mamy katar albo chore zatoki wszystko smakuje tak samo! Dzieje się tak, dlatego że za nasz smak w ogromnej mierze odpowiada zapach. Ludzie rozróżniają ponad trylion zapachów! Jednak, jak często próbujemy je nazwać?

● CO TAK PACHNIE?

To zabawa, która nie wymaga żadnego przygotowania, musimy po prostu pamiętać, by skorzystać z niej, gdy nadarzy się okazja. Gdy wyczujemy jakiś silny zapach (np. świeżo upieczonego chleba, sklepu rybnego, truskawek, kawy czy kakao) pytajmy dziecko, jaki zapach ono czuje? Z czym mu się ten zapach kojarzy? Czy jest to produkt, który powinien mu smakować, czy raczej nie? Nie bójmy się też brzydkich zapachów!

● BEZ ZAPACHU, NIE MA SMAKU

Klasyczna zabawa z zatykaniem nosa. Przygotujcie wyraziste w smaku i zapachu potrawy i sprawdźcie, jak będą smakować, gdy zatkacie sobie nos! Tą zabawę można wykorzystać przy dowolnym posiłku, nie musisz przygotowywać oddzielnych potraw.

ZABAWY DOTYKIEM

Dotyk jest dla dzieci bardzo bezpiecznym zmysłem. Jest na tyle oddalony od smaku, że maluch nie podejrzewa w ogóle, że zabawy dotykiem mogą prowadzić go do jedzenia. Dlatego bardzo łatwo wchodzi w aktywności związane z dotykaniem jedzenia, a my mamy większe szanse, by nauczyć dziecko jeść zdrowo.

● SMAKOWITE TALERZE

Zróbcie konkurs na najpiękniejsze twarze na talerzach. Wystarczy gładki talerz i mnóstwo dodatków. Świetnie sprawdzą się również papierowe talerzyki, na których można narysować zarys dziecięcych twarzy. Pokrojone warzywa, owoce i dodatki rozłóżcie na stole. Wspólnie z dziećmi układajcie przy ich użyciu wymyślone wzory i stwory! Dodajcie włosy, rumiane policzki, ozdoby, uśmiechy, zęby i zabawne nosy. Możecie też swoim twarzom nadać ciekawe nazwy. Po zabawie oczywiście zjadamy nasze dzieła.

● WARZYWNE STEMPLE

Gra polega na tworzeniu dowolnych obrazów z wykorzystaniem warzyw lub owoców jako stempli. Przekrój dowolne warzywa i owoce na pół (lub mniejsze kawałki), tak by zachowały swój wyjątkowy kształt. Świetnie nadają się do tego celu: ziemniaki, buraki, seler naciowy, cytryna, pomidor, truskawki, gruszka, pieczarki, kolba kukurydzy. Następnie maczajcie kawałki warzyw i owoców w farbkach (np. tych do malowania rękoma) i odbijajcie je na kartce (lub materiale) tworząc dowolne wzory. Możecie stworzyć w ten sposób własne okładki na książki i zeszyty, ozdobić plecak lub torbę na zakupy.

Jeśli nie chcesz marnować żywności, możesz wykorzystać resztki warzywne – końcówkę od marchewki, kapusty lub fenkułu, niedojrzałego pomidora czy umierającą cytrynę.

● TAJEMNICZY WOREK

Ta gra ma pomóc dzieciom rozwijać ich zmysł dotyku i zdolność do określania tego, co czują. Nasze przekonania o jedzeniu zależą głównie od wyglądu i zapachu. Jednak jesteśmy również wrażliwi na wrażenie dotykowe! Jeżeli nie możemy czegoś zobaczyć, nasz zmysł dotyku może płatać nam figle.

Potrzebujesz średniej wielkości nieprzeźroczystej torebki oraz różnego rodzaju przekąsek (kawałki surowych lub ugotowanych warzyw, ciasteczka, paluszki, owoce w całości lub pokrojone, pieczywo, wafle, płatki, orzechy, suszone owoce itp.). Jednorazowo włóż do worka najwyżej kilka produktów. Schowaj jedzenie do torby, tak by dzieci nie widziały, co w niej ukryłaś. Poproś dziecko, by włożyło do środka ręce i opisywało, co wyczuwa.

KAŻDY MOŻE NAUCZYĆ DZIECKO JEŚĆ ZDROWO!

Zabawy z jedzeniem to często wspaniały sposób na poprawę atmosfery podczas posiłków. A atmosfera to pierwsza rzecz do zmiany, jeśli Twoje dziecko je mało lub ma bardzo ograniczony jadłospis. Dotykanie, smakowanie, wąchanie, rozgniatanie – to proste pomysły na oswojenie warzyw. W czasie takich zabaw możemy w łagodny sposób przemycić wiedzę dietetyczną, chociażby o tym, że warzywa i owoce mają mnóstwo witamin i dlatego powinniśmy jeść je częściej niż słodycze.

Zabawy jedzeniem warto również włączyć po prostu do naszych posiłków. Rozmawiajmy z dziećmi o smaku, zapachu, wyglądzie potraw. Proponujmy dotykanie ich a nawet rozgniatanie! Dzieci nie będą tego przecież robić do końca swojego życia. Czasami wystarczy, że zapytasz:

● Jak nazwałbyś/nazwałabyś to danie?
● To jest kwaśne? A umiesz zrobić tak kwaśną minę, jak bardzo kwaśna jest ta cytryna?
● Jaki odgłos wydaje groszek, kiedy rozgniatamy go palcem?

Na większość dziecięcych zabaw warto nałożyć pewne ramy. Podobnie jest z zabawą jedzeniem. Każdy wie, że grając w piłkę powinniśmy uważać, by nie kopnąć jej w okno sąsiada czy w samochód a farbami malujemy po kartce nie po ścianie. Uczymy również nasze dzieci, że należy dbać o zabawki, by nie niszczyły się po kilku dniach zabawy. Podobnie jest z jedzeniem! Możemy się z nim bawić. To może dostarczyć nam masę radości i przynieść mnóstwo pozytywnych zmian w relacji naszych dzieci z jedzeniem, ale musimy pamiętać, by nie przesadzić, że celem nie jest sama zabawa, ale to, by nauczyć dziecko jeść zdrowo.

Pojemniki termiczne na jedzenie dla dzieci. Mata z talerzem trójdzielnym. Zabawkator. Ania Oka

MATA, SZTUĆCE, ZESTAWY POJEMNIKÓW W TERMICZNYCH ETUI

Mam nadzieję, że przeczytaliście tekst Zuzy Anteckiej do końca i znaleźliście w nim to, co ja – dużo inspiracji, ale też przyjaznego, spokojnego podejścia do żywienia. Ja jeszcze dodam, że aby nauczyć dziecko jeść zdrowo, warto zadbać też o jego posiłki „na wynos”.

Wszystko, co pokazałam dziś na zdjęciach znajdziesz w sklepie Edukatorek.pl, ale możesz też obejrzeć moją recenzję live. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę na Facebooku #zabawkatorjesczdrowo

MATA I TALERZY W JEDNYM – KLIK – czyli Happy Mat EZPZ, wypróbowałam z zaprzyjaźnionym maluchem po entuzjastycznych recenzjach czytelników na Facebooku. Byłam sceptyczna z powodu ceny, ale mata okazała się genialna. Trwała, wygodna, z wieloma zastosowaniami do jedzenia i do zabawy (np. w sortowanie). Sama w sobie wpływa pozytywnie na dziecko, bo trójdzielny talerzyk wygląda jak uśmiechnięta buźka.

SZCZUĆCE ZOO SKIP HOP – KLIK – polecane od 12 miesiąca życia, wiele wzorów do wyboru. Wybrałam je z powodu dopasowania do zdolności motorycznych dzieci na tym etapie rozwoju. Przecież poza tym, że warto nauczyć dzieci jeść zdrowo, trzeba je jeszcze nauczyć jeść sztućcami. Zwróćcie uwagę na rączkę – pękaty kształt jest idealnie dopasowany do sposobu chwytania malucha (całą dłonią). Boczne wypustki i antypoślizgowa guma sprawią, że nawet najbardziej wysmarowana jedzeniem łyżeczka, nie wypadnie z małej rączki.

3 POJEMNIKI W ETUI TEMINICZNYM SKIP HOP – KLIK – Trzy okrągłe pojemniczki, każdy z zakrętką. Można używać pojedynczo, można skręcać dwa, trzy. Kolorowe, ale co najważniejsze, przejrzyste. Jedzenie pięknie i kusząco w nich wygląda. Łatwo nauczyć dziecko jeść zdrowo, gdy samo sięga po piramidę z małych marchewek, bobu, borówek, ukrytą w kolorowych pojemniczkach. Można je kupić oddzielnie, można w komplecie z etui termicznym z wkładem chłodzącym. Jest też nakładka do mleka modyfikowanego.

BENTO, ZESTAW 6 POJEMNIKÓW I ETUI TERMICZNEGO SKIP HOP – KLIK – mój czarny koń tego miniprzeglądu, przede wszystkim ze względu na design. Oto zestaw, który można dać maluchowi, starszakowi, młodzieży i dorosłym. Sześć pojemniczków, jedno etui termiczne z wkładem chłodzącym. Pojemniczki można mrozić, podgrzewać, łączyć ze sobą w ciąg miseczek. Do etui mieszczą się trzy pudełka + widelec, łyżka, serwetki, kawałek chleba – to, co jest potrzebne do posiłku.

Jeszcze raz dziękuję Zuzi Anteckiej za świetny tekst, który pokazuje, że aby nauczyć dziecko jeść zdrowo, wystarczy się z nim dobrze bawić. Wkrótce zaproszę was na kolejny ekspercki tekst z ZABAWĄ w roli głównej.

Jak nauczyć dziecko jeść zdrowo? Zabawkator

Jak nauczyć dziecko jeść zdrowo? Ania Oka

Jak nauczyć dziecko jeść zdrowo? Happy Mat

Jak nauczyć dziecko jeść zdrowo? Pojemniki Skip Hop. Zabawkator

41 komentarze do “CHCESZ NAUCZYĆ DZIECKO JEŚĆ ZDROWO? BAW SIĘ JEDZENIEM!

  1. My na wyjścia zabieramy: gotowaną marchewkę w słupkach, fasolkę szparagową, ogórki w słupkach, winogron, kukurydza w kolbach-wszystko w plastikowych pojemnikach gotowe do schrupania na raz. Do tego domowe mufinki z tym co jest pod ręką, czyli czasem wiśnie a czasem czekolada 🙂

  2. Moje dzieci od zawsze w takich wypadkach jedzą pokrojone jabłko i marchewkę w slupkach. Natomiast moją ulubioną przekąską na wyjścia są wytrawne muffinki z roznymi dodatkmi, ostatnio są to suszone pomidory. Mniam!

  3. Aniu, otrzymałam newsletter. Bardzo dobry tekst o wypoczynku ;). Z tym gotowaniem zawsze jest problem. Teraz na majowym wypoczynku (z ośmiolatkiem i roczniakiem) wybrałam kompromis między stołówką, a gotowaniem. Obiady jedliśmy na mieście w trakcie zwiedzania i podróży, a śniadania i kolacje robiłam pod dzieciaki (one uwielbiają domowe jedzenie). Przekąski na wynos – zdrowe, pożywne i wygodne do spakowania – robię z książki „AlaAntkowe BLW”. Ciasteczka marchewkowe, batony musli, babeczki z truskawkami – wszystko bez cukru i z różnymi zbożami smakują całej rodzinie, choć piekłam je z myślą o niemowlaku ;). Polecam! Dużo przepisów mają na swoim blogu – można się zainspirować :).

  4. Pikniki uwielbiamy, hasło „piknik” obiecuje dużo więcej emocji niż zwykłe „drugie śniadanie”. Czasem zabieramy prowiant ze sobą, czasem kupujemy po drodze cytując „bułę i kiełbę”. Opcja prowiant z domu – dwa pojemniczki, w jednym jakiś hummusik, pasta bobowa, guacamole lub inne pożywne mazidło, w drugim narzędzie do maczania – surowe warzywa w słupkach – np. marchew, kalarepa, ogórek, zależy co aktualnie na stanie. Plus mała woda i owoc niewymagający specjalnego zachodu – np. banan. Pół dnia na świeżym powietrzu i nie ma ryzyka, że cokolwiek trzeba będzie nosić z powrotem do domu 😉

  5. u nas od zawsze hitem są wafle ryżowe i inne tego typu, jako zastrzyk energii sezamki albo daktylowe batoniki

  6. Starszy syn bardzo lubił makaron – ulubione kokardki pakowałam do małego pojemnika i przekąska na spacer gotowa. Teraz dla moich dwóch chłopaków przygotowuję najczęściej marchewkę w kształcie frytek, jabłuszka lub domowe ciasteczka owsiane 🙂

  7. U nas są to omlety. Opanowałam ich przygotowanie chyba do perfekcji. Pożywne, łatwo spakować w pojemniczki i dzieci je uwielbiają. Stały się hitem na pobliskim placu zabaw, synek promuje je w przedszkolu. Można dodać owoce czy inne dodatki, a sekret to ich wielkość, bo moje mają kilka centymetrów grubości.
    A jeśli czas nagli do wyjścia i nie mam czasu na omlet to bierzemy ukochane jabłka, które są zjadane tonami w naszym domu,

  8. U nas królują domowe batoniki musli (bazujemy na przepisie z książki Alaantkowe BLW, ale zazwyczaj wrzucamy to co jest akurat pod ręką 🙂 i suszone owoce.

  9. Na plac zabaw zabieramy zawsze winogrona, jabłka pokrojone na ćwiartki i banana, a czasami zdarzy się również batonik (suszone owoce) kupuję je w Rossmannie. Oczywiście obowiązkowo woda, może przekąską ona nie jest ale bez niej ani rusz w żadną podróż, nawet na plac zabaw 🙂

  10. U nas najlepiej sprawdza się wszystko co… chrupie 🙂 Moj trzyletni synek mówi wtedy, że jest Tupciem Chrupciem. A zatem marchewki, ogórek, kalarepa, twarde jabłka lub gruszki, rzodkiewki. Fajne jest to, że synek wprowadza gradację chrupania. Dostrzega, że dane jablko chrupie mniej niż poprzednio, albo że marchewka jest bardziej „tupciowo-chrupciowa” niż ogorek. Zreszta zawsze cieszy mnie jego spostrzegawczość, gdy np. pyta czy kalafior też bedzie chrupal, bo przeciez na obiedzie (ugotowany) nie chrupał. Więc chyba trochę nieświadomie wprowadzilismy sobie zabawę w stylu tych proponowanych w tym wpisie 🙂

  11. Nasza 3 letnia córka jest bardzo wybredna pod względem jedzenia, dlatego też zawsze jak wybieramy się na dłuższą podróż zabieramy jej magiczne pudełko. Pudełko jest zamykane z czterech stron i łatwe w otwaraniu, aby córka sama mogła to zrobić Do pudełka wkładam przekąski bardziej słodyczowe tzn. rodzynki, kilka żelków, żurawinkę, ciasteczka be-be. Czasem w trasie córka domaga się zimnej parówki, więc też jest w zasięgu…. Oczywiście latem, jak cena jest ok i mamy dostęp to obowiązkowo są borówki amerykańskie – ubóstwia No i jabłko pokrojone w cząstki. Do picia różnie herbata lub woda z sokiem – mamy kubek Wow cup – Świetny w podróży. W sierpniu czeka Nas wyjazd nad morze więc zestawik znów zagości

  12. Przed wyjściem ostatnią rzeczą, o której myślę to co upichcić. Jemy jakiś czas przed wyjściem regularny posiłek, odpoczywamy chwilę, wychodzimy i wracamy dopiero na kolejny posiłek. Nie licząc obowiązkowej wody. Dzieć wybiegany, zadowolony i z ogromnym apetytem. Na dłuższe wycieczki dla 4-latka zabieram suszone owoce, młody uwielbia morele i żurawinę, może być zwykłe jabłko (brak soczystych owocowych plam na koszulce). Do pudełka śniadaniowego w sezonie pakuję borówki, bo pochłania w całości. Na wyjściach delektujemy się tym, co wokół nas. A potem obgadujemy to przy wspólnym posiłku 🙂

  13. Przed wyjściem ostatnią rzeczą, o której myślę to co upichcić. Jemy jakiś czas przed wyjściem regularny posiłek, odpoczywamy chwilę, wychodzimy i wracamy dopiero na kolejny posiłek. Nie licząc obowiązkowej wody. Dzieć wybiegany, zadowolony i z ogromnym apetytem. Na dłuższe wycieczki dla 4-latka zabieram suszone owoce, młody uwielbia morele i żurawinę, może być zwykłe jabłko (brak soczystych owocowych plam na koszulce). Do pudełka śniadaniowego w sezonie pakuję borówki, bo pochłania w całości. Na wyjściach delektujemy się tym, co wokół nas. A potem obgadujemy to przy wspólnym posiłku 🙂

  14. U nas są to placki z kaszy mannej, których zrobienie zajmuje jakieś pięć minut. Plus za to, że potrzeba kilku składników( kasza manna, mleko, banan, jajko) i są bez cukru. Do tego zawsze zabieramy ze sobą wodę i orzechy włoskie.

  15. Według mnie idealna przekąska to taka, która się nie zepsuje w czasie długiej podróży czy przy wysokich temperaturach, nie pobrudzi dziecka, nie zwabi do siebie owadów czy innych żyjątek, pozwoli załagodzić głód, kiedy nie ma możliwości podania normalnego posiłku. W mojej rodzinie funkcję przekąski poza domem pełnią chrupki kukurydziane w postaci gigant, czyli pałki kukurydziane. Pałki są bardzo poręczne, dzieci same potrafią wyjąć je z opakowania, nie muszą co chwilę sięgać do torebki jak przy chrupkach, orzeszkach czy paluszkach. Kupuję pałki bez dodatku soli czy cukru, są bezglutenowe, więc zdecydowanie zdrowsze niż słodycze, które moje dzieci niestety uwielbiają. Zdarza mi się zabierać pałki na dłuższe spacery czy wypady na place zabaw – nie zajmują mi miejsca w torebce, bo leżą w koszyku pod wózkiem, ale również bez wózka sobie radzę, bo do torebki zmieści mi się kilka sztuk na czarną godzinę. Na wycieczki przedszkolne moje dziecię również zabiera 2-3 pałki do plecaczka na wypadek, gdyby przyszło mu przymierać głodem, a ponieważ są lekkie jak piórko, nie obciążają niepotrzebnie plecaka. Polecam!

  16. Bardzo bym chciała się pochwalić, że na piknik czy wycieczkę przygotowuję kulki mocy z daktyli, albo kroję kilogramy warzyw i rozkładam po kolorowych miseczkach, ale nie.
    Moje dzieci zawsze i wszędzie chcą jeść kotlety.Więc smażymy piersi kurczaka, dokładamy dużo liści sałaty, trochę pieczywa i jesteśmy gotowi.

  17. Od małego na spacery zabieram dwie przekąski: muffiny albo samosy. Muffiny chyba każdy zna – ja przepis opanowałam do perfekcji. Dla mojego alergika robiłam wytrawne babeczki bez jajek i nabiału, za to naładowane warzywami. Z czasem zaczęłam dodać nieco wymyślne rzeczy, jak szparagi, oliwki i Ignasiek pałaszował za każdym razem z apetytem! Samosy też wymgają nieco pracy, ale są pyszzzne: to pieczone pierogi z dowolnym nadzieniem. Często kupuję mrożone mieszanki warzyw i dorzucam do nich kukurydzę i np. pesto i to już stanowi świetne nadzienie. Lubię piec, więc dla mnie to sama przyjemność, a mój synek robi furorę zawsze wśród znajomych, bo przecież muffiny nie zawsze muszą być na słodko 🙂

  18. U nas króluje pospolite polskie jabłko. Koniecznie bez skórki, bo skóra psuje cały efekt wow i nasz dwulatek odmawia wspólpracy. Do podania jabłka niezbędnym akcesorium jest oszukana czarna herbata – herbatka owocowa podana z plastrem cytryny i w bardzo dorosłym naczyniu. Na dłuższe wycieczki zabieramy pieczywo i wcześniej przygotowany twarożek z przemyconymi, drobno posiekanymi rzodkiewką i szczypiorkiem, w duecie z jajkiem na twardo „do łapy” lub jogurt z płatkami owsianymi, w komplecie z bananem, albo z malinami nadziewanymi na palce. Jeśli mamy odwagę (i ciuchy na zmianę), to zabieramy makaron z jakimś pysznym pomidorowym sosem. Na koniec niezbędnym elementem naszej podróżnej torby jest nieduża czekolada. Na krysys. U matki. 😀

  19. Na takie szybkie wyjścia np do parku zabieramy najczęściej pokrojone jabłka, borówki czy maliny, jednym słowem owoce. Na planowe wyjazdy najczęściej piekę babeczki dyniowe, wilgotne i sycące, no i długo zachowują świeżość. A do środka oczywiście po za dynią dorzucam, papkę z płatków owsianych (taką po domowym mleku owsianym) i jabłko, można również dodać startą marchewkę.

  20. U na królują naleśniki z najróżniejszym nadzieniem:) Zwijane oczywiście, żeby zgrabniej można było je trzymać, koniecznie przekrojone na pół. Robię je na mieszance mąk (orkiszowej i kasztanowej), zawsze okazuje się, że zrobiłam za mało;)

  21. Mam dwulatkę. Na plac zabaw itp. bierzemy zwykle musiki Hippa (minimum dwa, jakby koleżanka czy kolega też chciał 😉 ) .Poza tym w malutkim pudełeczku chrupki lub mini ciasteczka dla dzieci. Córka nie przepada za domowymi muffinami, ciastami czy innymi mamymameksperymentami eksperymentami ze słodyczami…Może z czasem jej przejdzie albo nauczę się lepiej piec 😉
    Na podróże do dziadków nad morze zawsze w termosie mamy domową zupkę, ogórka zielonego do chrupania (jedno z niewielu warzyw, które córka lubi), owoce w kawałkach i kanapki z szynką drobiową. Pozwalamy sobie też po drodze na frytki bez soli z McDonald lub KFC…ot grzeszek raz na pół roku 😉

  22. Moje dzieci juz troche starsze, wiec na krotkie wyjscia nie musze juz praktycznie nic brac. Natomiast na takie kilkugodzinne od zawsze niezawodna jest hiszpanska tortilla – mozna jesc na cieplo i zimno, dzieciaki uwielbiaja, no i zapycha odpowiednio. Od kilku miesiecy druga podstawowa potrawa na wyjscia sa paroweczki w ciescie francuskim. Szybkie do przygotowania, dzieci lubia, dodatkowo nabijam je na drewniane patyczki, wiec latwiej jesc 🙂

  23. Lato, wakacje, piekna przyroda
    Czrka na nas wielka przygoda.
    Na dluga wyprawe sie wybierzemy
    Przekaski przyne ze soba zabierzemy.
    Pudelka plastikowe juz naszykowane
    Rozne owoce na szaszlyk.ponabijane.
    Wafle ryzowe malem orzechowym posmarowane
    I na pol skladane.
    Lub ogorki malo solne w calosci – nie obrane
    Sa przez moje dzieci wrecz pozerane.
    Wszystko do plecaka sprawnie pakujemy
    I na dluga wyprawe z mama idziemy.
    Zabawki do wody chetnie przygarniemy
    Poniewaz nad morze w sierpniu pojedziemy.

  24. U nas największym hitem na pikniku są domowej roboty ciasteczka z kleiku ryżowego. Tak błahe i proste, a smakują wybornie Nasza 2-latka i 10-latka za nimi przepadają. O dziwo są zakochane także w sałatce z makronu ze szpinakiem. Muffiny? Kto ich nie kocha? Nasze dzieciaczki przepadają za marchewkowymi, z malinami i czekoladą lub wytrawne z żółtym serem i ziarnami. Oczywiście mamusia robi je z pomocą córeczek. A na szybko marchew, ogóre pokrojone w slupki czy też przeróżne owoce. Prażynki również towarzyszą nam na piknikach czy też innych wyjściach

  25. U mnie przy całej trójce (7, 4 i 2 lata) super sprawdza się jako przekaska jabłuszko pokrojone w polksiezyce. Starsze uwielbiają także hodowane przez babcię pomidorki kokatjowki i ogórki zielone pokrojone w slupki. Uwielbiają Tez paluszki juniorki i ciasteczka safari;p

  26. A u nas to zawsze owoce (tu już przynudzę, bo jabłka, winogrono, borówki, truskawki, arbuz, czereśnie, czyli to co jest w sezonie a Zosia zje ), a do tego woda, woda, woda, i czysta i smakowa, no i drobne na najważniejszą na świecie przekąskę, czyli LODY.
    Choćby nie miała już miejsca na nic to na lody i jeszcze watę cukrową (ta na szczęście nie wszędzie). To taki zestaw na wyjścia

  27. Jak na razie najlepszą przekąską na dłuższe spacery okazały się placuszki twarogowo-bananowe, można je szybko przygotować a potem upiec lub usmażyć. Moje dwulatki uwielbiają je jeść swoimi malymi widelczykami „siame”

  28. Cieszę się z otrzymanego newslettera. Zapisałam się nie dawno i z niecierpliwością sprawdzałam swoją pocztę 😉
    Próbowaliśmy różnych przekąsek na wyjazdy czy dłuższe przebywanie poza domem. Ostatnio najbardziej pasują nam (i dzieciom: 3 i 4,5 lat) mieszanki bakalii. Robimy je sami – wychodzi ekonomiczniej niż gotowce dostępne w sklepach. Kupujemy większą ilość orzechów włoskich, laskowych, orzechów nerkowca. Do tego rodzynki, żurawina, migdały, łuskany słonecznik, czasem siemię lniane. W sklepie córki same przypominają i wybierają, co jeszcze będą chciały mieć w gotowej mieszance. W domu, wspólnie łączymy bakalie w dużej misce. Ilość dopasowujemy do otrzymania dwóch porcji. Całość wkładamy do pojemników śniadaniowych córek. Bakalie sycą, zawierają ukochany czynnik słodkości, a do tego frajdą dla dziewczyn jest wybieranie najpierw ulubionych orzechów nerkowca, czy szukanie gdzie ukryły się rodzynki. Jako napój, od zawsze wybieramy wodę.

  29. Nam się sprawdzają:
    – domowe ciastka owsiane lub z maki kukurydzianej/ryżowej/wiórek kukurydzianych
    – zestaw owoców borówki, porzeczki, maliny
    – domowe bułeczki z domowym kremem czekoladowym, twarożkiem lub innym smarowidlem
    – batony musli
    – owocowy shake
    – kisiel z sezonowych owoców ale gwarantowana zmiana koszulki przynajmniej u mojego 3 latka 😉
    – domowe czekoladowe naleśniki z twarożkiem bananowym (wyjątkowo idealne na zimno)
    – wytrawne lub słodkie mufinki

  30. Między moimi dziećmi jest duża różnica wieku, więc każde je zupełnie coś innego. Ale przed wyjściem na plac zabaw raczej staramy się najeść w domu, tak aby na dworze nie było problemu z czystymi rączkami, przerwą w zabawie, „sępieniem” od innych. Wracamy na obiad, wtedy wybiegane na świeżym powietrzu mają lepszy apetyt. Gdy zabawa na dworze szykuje się dłuższa, zawsze sprawdzają się owoce.
    Zresztą pojawiający się głód na placu zabaw jest dobrym pretekstem by po prostu pójść na lody ;-P
    Pozdrawiamy
    (ja pamiętam ze swojego dzieciństwa, jajka na twardo w podróży, parówki i kanapki z pasztetem)

  31. U nas sprawdzają się domowej roboty batony bakaliowe, choć zdecydowanie za rzadko je produkujemy i często w potrzebie służy nam zwykła „buła” (jedno z pierwszych słów mojego od paru dni dwuletniego syna).

  32. U nas sprawdzoną przekąską jest… banan 🙂 Ma swoje własne, ekologiczne „opakowanie”, jest smaczny i pożywny. Same plusy. A oprócz bananów chętnie bierzemy też inne owoce lub warzywa (np. jabłka, marchewkę w słupkach) i musy owocowe. Jak pojawia się nagła potrzeba w drodze, a (już lub w ogóle) nic nie mamy, to najczęściej kupujemy bułeczkę wedle uznania malucha.

  33. Gdy córka była mniejsza zabieraliśmy w termosie spożywczym owsiankę z bakaliami, zaspokajała głód na długo, teraz – pięciolatce – zabieramy kanapki, gryczaka – też bardzo sycący, owoce sezonowe i banany.

  34. Z naszym 3-lakiem na wyjściach sprawdzają się doskonale 2 przekąski. Pierwsza to placuszki bananowe z płatkami owsianymi. U nas to absolutny hit od prawie 2 lat! Smażone bez oleju, więc maluch łatwo może wziąć je w łapkę i pałaszować. Są też bardzo sycące, więc zapełniają na długo.

    Drugą naszą ulubioną przekąską poza domem są chrupsy, czyli suszone owoce/warzywa- takie eko chipsy bez żadnych ulepszaczy 🙂 Nasze ulubione smaki to truskawkowe i marchewkowe z dodatkiem pikantnych przypraw. Mieszczą się nawet w najmniejszej torebce i są bardzo lekkie. Zawsze bierzemy je też do kina 🙂

  35. „An apple a day keeps the doctor away” to anglosaskie powiedzenie przyświeca naszym przekąskom na wyjścia. Zatem jabłka pokrojone w ósemki zawsze można znaleźć w mojej torbie na spacery z dziećmi. Do tego dorzucam wszelakie sezonowe owoce z truskawkami, borówkami, malinami i porzeczkami na czele. Moje dziecko mogłoby je jeść zawsze i wszędzie.
    Niemniej, zdarza się mi kupić różne przekąski. Zwłaszcza, że nawet świeżo po podwieczorku w przedszkolu córka zawsze jest głodna. Wtedy z odsieczą przybywa mi Dobra kaloria i ich batoniki z ultrakrótkim składem, zdrowym, do tego w przystępnej cenie i słodkie. Ja będąc na diecie też sobie na nie pozwalam 😉
    Za to mój mąż jako typowy mięsożerca, nie wyobraża sobie jedzenia bez porcji mięsiwa. Zatem dla niego przygotowuję domowe hamburgery na pszennych bułkach, czasem z kotletem miesonym czasem ze schabowym, do tego pomidor, sałata/ogórek kiszony, musztarda/ketchup et voila! Naprawdę sycące i smaczne (ale tu już sekrety mojej kuchni w przyprawianiu :D).
    A dla najmłodszego zawsze mam bufet na klacie 🙂
    Dla każdego coś miłego!

    Pozdrawiam i kolorowych wakacji życzę!

  36. Ostatnio – kalafior. Surowy, podzielony na różyczki. Pyszny, chrupiący, cała rodzina zajada ze smakiem. Ważne, że nie przyciąga owadów i nie skleja rąk 😉

  37. U nas dla maluchów sprawdziły się ugotowane na parze warzywa (małe marcheweczki, brokuły, fasolka szparagowa). Dla starszaka domowe muffinki owsiane z żurawiną. A z gotowych przekąsek absolutnym hitem są przywiezione przez ciocię batoniki, szczególnie marchewkowe, Organix Goodies. Są pyszne, sycące i zdrowe. Szkoda, że trudno dostępne w Polsce. Mamy mało i muszę wydzielać;)

  38. U nas często zabieramy muffinki z brokułami a przez mojego syna nazywane muffinkami z drzewem w środku lub gofry z orzechami. My je przygotowujemy razem wiec jest dodatkowy plus. Poza tym krakersy, jabłka, marchewki i woda. Jeżeli wyjście jest dłuższe i w porze obiadowej lubimy upiec w piekarniku paluszki rybne, zawinąć w folie aluminiowa i zabrać jeszcze ciepłe.

  39. Ulubiona przekąska moich Królików… to marchewka 😉 / obrana i w całości/
    A tak na serio – to marchewką, jabłkiem i większością owoców nigdy nie pogardzą. Lubią też wafelki ryżowe i pałeczki kukurydziane. No i kabanosy. Dobry kabanos (lub insza kiełbasa) nigdy nie jest zły!!!
    Z racji ich diety Bez-owej (celiakia – dieta bezglutenowa, bezmleczna i kilka mniejszych wykluczeń typu cytrusy, kiwi) z reguły chodzę na wszystkie bliższe i dalsze wycieczki, spacery z plecakiem wypełnionym jakimś jedzeniem na nagły głód. Bo nie zawsze znajdę szybko coś co mogą jeść i co uratuje ich przed „śmiercią głodową”.
    W plecaku mam zawsze 2 butelki wody (dla każdego swoją) i jakieś wyciskane gęste soczki – Królka lubi wszystkie te, które mają czerwone lub różowe opakowania. A Królik – wszystkie bez wyjątku (staram się mieć dwa takie same smaki, żeby unikać tematów zapalnych..) 🙂

    Ot i cały sekret sprawdzonych Króliczych przekąsek. Pewnie każde dziecko preferuje inne smaki. Niektóre lubią owoce, inne przepadają za ciasteczkami. Dla nas najlepsze zawsze są te, które mamy w plecaku 🙂

  40. KOCHANI, MAMY WYNIKI ZABAWY Z NEWSLETTERA 🙂
    Dziękuję za wszystkie komentarze – z przyjemnością wynotowałam kilka świetnych propozycji przekąsek, a i tekst zyskał dodatkową wartość, którą Wy sami przygotowaliście <3
    Prezenty od edukatorek powędrują do Malgo i Eweliny Zielińskiej - adresy proszę na maila ania@zabawkator.pl 🙂
    A ja szykuję kolejne, letnie rozdanie 🙂

    Ściskam serdecznie 🙂
    Pani od zabawek, Ania Oka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Website