ALBIK – SŁOWNIK Z LEKTOREM I KSIĄŻKI, KTÓRE CZYTAJĄ SIĘ SAME

“Albik, czytający długopis” to pomoc naukowa, którą mamy ponad półtora roku i nadal jesteśmy pod ogromnym wrażeniem tej nowatorskiej zabawki i książki w jednym. Dziś chcę go przypomnieć, bo odkryliśmy nowe części: “Zwierzęta na wsi”, “Transport”, “Dinozaury” oraz NAJLEPSZY SŁOWNIK DO ANGIELSKIEGO, który moim zdaniem jest bardziej, jak osobisty nauczyciel. Pokażę go najdokładniej, bo jest absolutnym objawieniem jeśli chodzi o samodzielną naukę języka przez zabawę. Dosłownie: żeby się uczyć, wystarczy go… otworzyć.

Albik to długopis, który po przyłożeniu do ilustracji lub tekstu czyta go. Może opowiadać, śpiewać, tłumaczyć, recytować, zadawać zagadki. Można kupić sam długopis, długopis w zestawie z książką, książki i puzzle. Wszystkie produkty z Albikiem możecie podejrzeć tu: KLIK

NA CZYM POLEGA ZABAWA I NAUKA Z ALBIKIEM?

Albik to książka, zabawka i pomoc naukowa w jednym. Jest to system, w którym mamy urządzenie elektroniczne przypominjące kształtem gruby długopis oraz książki (i puzzle). Długopis włączamy, przykładamy do ilustracji i napisów w książkach i ON NAM JE CZYTA! To znaczy, że słyszmy nagrania wyrazów, zdań, piosenek, rymowanek, odgłosów itd. W dodatku książki są nagrane tak, jak słuchowiska (nie z jednym, automatycznym lektorem).

Poza informacjami, dialogami, piosenkami, mamy też ikonki po przyłożeniu do których długopisu możemy powtórzyć tekst, przetłumaczyć (książki językowe), ale też zagrać w różne quizy, które, poza tym, że bawią, to sprawdzają zdobytą wiedzę.

Sam długopis ma 17 cm długości i stabilną podstawkę, w którą można go odłożyć. Książki (poza słownikiem) są kartonowe (23 x 27 cm), więc wytrzymają zabawę kilkorga dzieci. Albik ma świetny kształt do ćwiczenia chwytu dla maluchów. Co zauważyłam po wielu miesiącach z Albikiem? Dzieci bardzo lubią jego uśmiechniętą buzię i kształt przypominający wesołego duszka. Przez takie wzornictwo urządzenie zyskuje osobowość zabawki, staje się przyjacielem zabaw prawie tak, jak ulubiony pluszak. W dodatku jest ładowane, a nie na baterie.

I jeszcze dwa słowa, dlaczego z czytających długopisów wybrałam Albika (jeśli pamiętacie, mam też dwa inne). W tych książkach jest dwa, a czasem nawet trzy razy tyle nagrań, co w innych. To znaczy, że dziecko spędzi z jedną częścią serii znacznie więcej godzin, niż w innych systemach z mówiącymi długopisami.

JAKIE SĄ CZĘŚCI I ZAPOWIADANE PREMIERY?

Żeby zainwestować w długopis, warto wiedzieć jakie są części i ile ich jest, oraz czy będą wychodziły kolejne. To logiczne, że jeśli wydawnictwo wypuszcza długopis a do niego powiedzmy trzy tytuły, to zakup będzie dla nas mało opłacalny. Dlatego sprawdziłam dla Was plany wydawnicze na kolejne miesiące. Części, które już wyszły możecie dokładnie zobaczyć w pierwszym artykule o Albiku, sprzed ponad półtora roku. Dziś czytacie o kolejnych tytułach. Niedługo pokażę też… mówiące puzzle o kosmosie! Czyli jak widzicie części już jest dużo, a każda z nich (z powodu setek zakodowanych nagrań) to wiele godzin słuchania i zabawy.

A teraz o planowanych premierach: na święta Bożego Narodzenia ma wrócić do sprzedaży interaktywna Szopka 3D! Wcześniej, w październiku ma wyjść nowa seria czterech książek o zawodach dla młodszych dzieci: „Śmieciarze”, „Strażacy”, „Weterynarze”, „Lekarze”. Listopad to również seria dla maluchów – cztery mini książeczki „Moje pierwsze czynności”, „Dzikie zwierzęta”, „Domowe zwierzęta”, „Transport”. Prawdopodobnie ukażą się jeszcze puzzle „Nasz Las”. A to tylko plan do końca roku.

Kilkanaście miesięcy temu miałam obawy czy seria będzie się rozwijać (mieliśmy już podobne projekty „czytające”, które upadły). Dziś widzę, że jeśli chcecie bawić się Albikiem, to mogę go Wam polecić z całkowitą pewnością, że będziecie mieli do niego coraz to nowe książeczki.

SŁOWNIK JĘZYKA ANGIELSKIEGO „CZYTAJ Z ALBIKIEM” 5000 dźwięków i tekstów

Dla mnie absolutny hit wśród pomocy do nauki języka angielskiego. NAJLEPSZY SŁOWNIK NA RYNKU. Wiedziałam o tym, jak tylko wzięłam go w ręce. A to dlatego, bo prawie dekadę wcześniej kupiłam taki słownik chińskiego Aleksemu. I mój syn praktycznie tylko z niego nauczył się wielu słów i zwrotów. Jak to możliwe? Tak samo, jak w przypadku tego słownika. Choć mówienie o Albikowym wydawnictwie „słownik” to pewne nieporozumienie, bo jest to jednocześnie książka do nauki słówek w piśmie i mowie, oraz w kontekście.

Tytuł jest podzielony na 11 głównych działów (a w nich podtematów), analogicznych do tych, których dzieci uczą się z podręczników do języka. Każde słowo jest opracowane w następujący sposób: na początku jest obrazek, potem zapis po angielsku i polsku, a na końcu słowo jest użyte w przykładowym zdaniu.

Dziecko może więc przyłożyć czytający długopis najpierw do obrazka (usłyszy wyraz po angielsku, ale jeśli jeszcze nie umie czytać, może przełączyć na tłumaczenie i sprawdzić co znaczy po polsku). Może przesunąć długopis do zapisów: angielskiego i polskiego. Potem może odczytać długopisem angielskie zdanie i spróbować je zrozumieć. Na koniec włącza tłumaczenie i sprawdza, co dane zdanie znaczy po polsku. Ha!

Lekcja idealna i do przeprowadzenia bez pomocy dorosłego, bo w razie niepewności co do wymowy czy tłumaczenia pomaga… długopis Albik!

Przy każdym dziale znajdziecie quizy, które pozwalają utrwalić i sprawdzić, ile zdołaliśmy się nauczyć. Na końcu książki mamy wykazy słówek polsko-angielski i angielsko-polski. Książka ma 180 stron i będzie dobra dla dzieci 4–12 lat.

ZWIERZĘTA NA WSI – 1000 dźwięków i tekstów
(cała książka kartonowa, duży format)

To część dla maluszków. Bardzo proste, duże ilustracje, które składają się w opowieść o życiu zwierząt z farmy, a zwłaszcza jednego, zgubionego koźlątka. Mamy owieczki, kozy, psy, świnki, kurze rodziny itd. Mamy odpowiednie zabudowania i narzędzia. Jest sad, staw z pomostem, ule, pola, warzywnik, wybieg dla koników. Jest i piękna przyroda dookoła gospodarstwa z ptakami, motylami, wiewiórkami, biedronkami i wszystkim, co tak nas fascynuje, gdy jesteśmy dziećmi. Na samym końcu znajdziemy zestawienie zwierzątek i owadów, które spotkaliśmy w książce i oczywiście quizy. Każda rozkładówka ma te same funkcje, co pozostałe części serii. Są nagrania, wyjaśnienia, piosenki, quizy, możliwość powtórzenia. Książka nie ma tekstów drukowanych. Można się nią bawić nawet z dzieckiem od 18 miesiąca życia (trzymanie czytającego długopisu i próba trafiania w obrazki, to przecież doskonałe ćwiczenie małej motoryki)!

TRANSPORT – 2000 dźwięków i tekstów
(cała książka kartonowa, duży format)

To kolejna część bez tekstów, tylko z tytułami stron, ale ilustracje są już znacznie bardziej szczegółowe i mamy tu dwukrotnie więcej informacji. Dlatego „Transport” polecam od ok. 3 lat. Dla fascynatów książka będzie ciekawa nawet, gdy będą mieli lat 7 czy 9. Każda kolejna rozkładówka to ciekawostki dotyczące różnych pojazdów i maszyn, ale pokazane przez pryzmat korzystania z nich ludzi (czyli nie jest to historyjka o mówiących samochodach). Zauważałam, że dzieciom bardzo podoba się zwłaszcza pierwszy dział „Miasteczko ruchu drogowego”. Od razu pytają, czy takie miasteczka dla dzieci są naprawdę i czy można tam pojechać. U nas niestety nie ma, przynajmniej w najbliższej okolicy. Ale muszę się rozejrzeć, czy jest gdzieś dalej. Kolejne tematy w książce to: transport miejski, służby ratunkowe, lotnisko, na budowie, na farmie, kolej, transport wodny.

DINOZAURY 1700 dźwięków i tekstów
(cała książka kartonowa, duży format)

To z kolei najbardziej wyczekiwana część. Nadal poza tytułami działów nie ma w niej tekstów drukowanych, ale zawiera bardzo dużo ciekawostek (można korzystać z informacji podstawowych lub rozszerzonych, co jest naprawdę świetnym rozwiązaniem). Książka zawiera oczywiście sporą dawkę edukacji i quizy. Ilustracje są już bardziej naturalistyczne. Tytuł ten polecam dla dzieci od piątego roku życia (z podstawowymi nagraniami), ale zainteresuje nawet uczniów 4–5 klas szkoły podstawowej, o czym wiem z doświadczenia. Po odkryciu 1700 nagrań dziecko będzie naprawdę dobrym specem od prehistorycznych olbrzymów. Pozna ich rodzaje, dowie się czym się żywiły, jakich były rozmiarów, jakie były koleje ich życia i dlaczego teraz nie spacerują po osiedlowych uliczkach. Przerobienie tej części zajmuje tyle godzin, że nawet nie zmierzyłam czasu, bo tego się nie da zarobić przy jednym, nawet kilkugodzinnym podejściu.

Jeśli chcesz zobaczyć, nasz pierwszy kontakt z Albikiem oraz poznać poprzednie części, zapraszam do artykułu: KLIK KLIK

Komentarz do “ALBIK – SŁOWNIK Z LEKTOREM I KSIĄŻKI, KTÓRE CZYTAJĄ SIĘ SAME

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Website

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.