TRZY RODZAJE ROZWIJAJĄCEJ ZABAWY – KLOCKI MOBILO

Mobilo mają takie wzornictwo, że gdybym kręciła film i potrzebowała klasycznego pokoju dziecięcego, to postawiłabym je na półce. Nic dziwnego, te klocki sprawdzają się już od kilkudziesięciu lat! Kiedy pokazałam je pierwszy raz dwie czytelniczki napisały, że przecież one miały takie w przedszkolu, jak były małe. Czyli mamy nieco retro klocki, ale z nietypowymi, zewnętrznymi łączeniami, które urozmaicają zabawę i niesamowicie stymulują rozwój dzieci już od trzeciego roku życia.

Klocki Mobilo można kupić w dwóch zestawach ŚREDNIM 86 el. i DUŻYM 172 el.

CZYM WAS ZASKOCZĄ KLOCKI MOBILO?

Jakością i masywnością. Są to klocki średniej wielkości, ale ich elementy są tak mocne, że przeżyłyby chyba nawet rozjechanie samochodem. Przynajmniej tak wyglądają. Jest tu kilka kształtów klocków podstawowych plus różne łączniki i klocki specjalne np. z dzwoneczkiem, koła na osiach czy głowa człowieczka.

Klocki są w trzech kolorach i tu niby nie ma nic zaskakującego, bo to niewiele, ale jak zobaczycie karty pracy (czyli instrukcje) to zdziwicie się ile ciekawych konstrukcji można z nich wykonać.

Ponieważ mają różnorodne kształty, to już z kilku klocków można zbudować zabawkę, co jest szczególnie ważne dla najmłodszych inżynierów – dość szybko stworzą swoje pierwsze projekty i zachęcą się do podejmowania kolejnych prób.

Niesamowity jest system zewnętrznych łączników – to chyba najbardziej mnie zachwyciło w Mobilo. Najczęściej dzieci dostają klocki, które łączenia mają „w sobie”, czyli każdy klocek ma wypustki i wgłębienia, które pozwalają bezpośrednio łączyć klocek z klockiem. Tu tak nie jest. Nie ma możliwości połączenia klocka z klockiem (no chyba że zwiąże się je sznurkiem). Podczas budowy trzeba wykorzystać dodatkowe łączniki! Czyli nasz mały inżynier od samego początku musi kombinować jaki łącznik dobrać i jak go wykorzystać! Co za stymulacja! Pomyślcie tylko!

Ciekawostka: są to klocki wykorzystywane do pracy terapeutycznej z dziećmi mającymi specjalne potrzeby edukacyjne oraz z różnego rodzaju i natężenia niepełnosprawnościami.

BUDUJĘ, REALIZUJĘ ZADANIA, SNUJĘ OPOWIEŚCI

Ten nietypowy zestaw klocków pozwala na TRZY RODZAJE ZABAW. Przypominam, że jest to mój podział, który przygotowałam specjalnie dla Zabawkatora kilka lat temu, żeby łatwiej było mi tłumaczyć, dlaczego najważniejsze w kupowaniu dziecku zabawek jest właściwie ich dobranie (przy jednoczesnym ograniczeniu ilościowym). Z klockami Mobilo dziecko może bawić się:

KONSTRUKCYJNIE czyli łącząc elementy w dowolny, wymyślony przez siebie sposób. Wprawdzie nie są to klasyczne klocki konstrukcyjne (które składają się z jednakowych elementów, jak np. Loowi), ale używając ich bez instrukcji, nasz budowniczy uruchamia swoją wyobraźnię przestrzenną, zdolności projektowe, sprawdza prawa fizyki i mechaniki, ogólnie zamienia się w małego inżyniera urealniającego własną wizję.

ZADANIOWO – dziecko sięga do instrukcji i realizuje wytyczone przez nie ZADANIE. Uczy się przy okazji czytać plany/mapy, a w przyszłości też tworzyć własne. Oraz wykonywać zadanie od początku do końca (podczas budowania, w którym samo wymyśla projekt, może zakończyć zabawę w każdym momencie. Z instrukcją ma jasno wyznaczony efekt końcowy). Skonstruowanie budowli z instrukcji umacnia dziecko w poczuciu sprawczości i daje ogromną satysfakcję. Umiejętność finalizowania zadań przydaje się w szkole i całym dorosłym życiu.   

NARRACYJNIE co to znaczy? Widzicie, że kilkulatek złożył robota, samochód z kierowcą i kosmicznego stwora, a potem bawi się tymi konstrukcjami kilka godzin dodając inne zabawki, wydając dźwięki, zapraszając rodzeństwo czy przyjaciół? To właśnie zabawa narracyjna. Czyli budowanie z klocków było tylko sposobem na stworzenie sobie nowych zabawek. Zabawy narracyjne rozwijają umiejętności… humanistyczne. Jak choćby tworzenie dialogów, akcji, snucie opowieści. W Mobilo ten typ zabawy ułatwiło dodanie kilku klocków z główkami.

JAK KLOCKI SPRAWDZIŁY SIĘ W ZABAWIE

Och jak długo czekałam na sprawdzenie Mobilo w zabawie! Chyba pierwszy raz trwało to kilka miesięcy. Musiałam poczekać, aż odwiedzą mnie młodsze maluchy by zobaczyć reakcję „targetu” a nie tylko moją i Klary. Klocki testowali dla was dwaj chłopcy 3 i 5,5 roku. Pierwsze spostrzeżenie – już na etapie rozpoczęcia zabawy – blisko sześciolatek od razu zaczął budować z instrukcji, wybrał sobie dźwig i składał go. Za to trzylatek nie wiedział jak łączyć klocki, trzeba było usiąść obok i chwilę z nim pobudować.

Dalsza zabawa wyglądała tak, że starszy chłopiec zbudował jeszcze robota i bawił się swoimi konstrukcjami, za to młodszy nie chciał nawet spojrzeć na instrukcje, tylko tworzył sam to, co mu przyszło do głowy. Nie wiem jednak czy te różnice wynikały z różnicy wieku, czy różnicy ulubionego stylu zabawy (młodszy konstrukcyjna, starszy zadaniowa i narracyjna)?

Praktycznym spostrzeżeniem jest to, że trzylatek nie miał problemu z łączeniem, rozłączaniem klocków ani stosowaniem zewnętrznych łączników. I jeszcze, że gotowe budowle nie rozpadały się podczas intensywnej zabawy. No i że samochody naprawdę jeżdżą.


Jeśli szukacie rozwijających i nietypowych klocków dla dzieci, to zajrzyjcie do LOOWI, właśnie pojawił się nowy rodzaj LOOWI MIX i mniejsze zestawy w słoikach. LOOWI to klocki wyróżniające się kształtem, nagradzane i wykorzystywane m.in. do terapii dłoni!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Website

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.